|
Monarsze sekrety 2 pageDate: 2015-10-07; view: 478. Mieszko zmarł w 992 roku, "pozostawiając swoje państwo do podziału między kilku książąt". Pierworodny Bolesław zdołał jednak "z lisią chytrością złączyć je potem w jedną całość, wypędziwszy macochę i braci" - relacjonował kronikarz Thietmar. Wraz ze śmiercią Mieszka, który - jak się okazuje - nie był wcale Mieszkiem ani też pierwszym chrześcijańskim władcą Polski, skończyły się kronikarskie legendy, a prehistoria zamieniła się w historię. Życie i śmierć Kościół średniowieczny przypominał człowiekowi codziennie, że jest prochem i w proch się obróci. Wskazywał mu nieustannie na chwilową ułudę życia doczesnego, nakazywał myśleć o wieczności, a za sumienne wypełnianie przykazań boskich obiecywał ewentualną nagrodę po śmierci. Ludzie bali się jednak śmierci, a ponadto napawała ich ona obrzydzeniem. Opisywano ją i przedstawiano na rycinach w sposób odrażający, chociaż z całą pewnością nie było to zgodne z kanonami wiary chrześcijańskiej. Głęboka odraza wobec rozkładu ludzkiego ciała trawionego przez robaki wyjaśnia przekonanie, że ciała świętych jakoby nie gniły, a jedną z najcenniejszych wartości Najświętszej Marii Panny było to, że dzięki Wniebowzięciu zaoszczędzono jej ciału ziemskiego rozkładu. Święto Wniebowzięcia, które obchodził początkowo jedynie Kościół wschodni, stało się z biegiem czasu jedną z najważniejszych uroczystości całego chrześcijaństwa. Ludzie średniowieczni, pomimo swojej obawy, ocierali się jednak o śmierć nieustannie. Społeczeństwo ówczesne cechował prymitywizm demograficzny, charakterystyczny dla okresu płodności naturalnej. Wyróżniał się on niezwykle wysoką rozrodczością, bardzo wysoką śmiertelnością, szczególnie wśród dzieci, małą liczbą ludzi w wieku starszym oraz nadumieralnością kobiet. Badania szczątków kostnych odnajdywanych na cmentarzyskach średniowiecznych pozwalają stwierdzić, iż średni wiek życia wynosił wówczas około 30 lat, przy czym u mężczyzn był wyższy i sięgał 35 lat, u kobiet zaś niższy i oscylował w granicy 25 lat. Przy uwzględnieniu populacji dziecięcej obniżał się on jeszcze bardziej. Był to oczywiście wiek charakteryzujący niedożywioną populację włościańską. Wśród panujących średnia wieku była niewspółmiernie wyższa. Na podstawie list dynastycznych można stwierdzić, iż u mężczyzn sięgała ona 40, u kobiet zaś 38 lat. Listy te nie zawsze obejmują jednak dzieci zmarłe w niemowlęctwie. Śmiertelność noworodków i dzieci była przecież w tym czasie bardzo wysoka i udział ich szczątków na cmentarzyskach sięga nieraz 20%. Uderza nas znaczna różnica uśrednionego wieku na niekorzyść kobiet, która jest odwrotnością sytuacji obserwowanej obecnie. Przyczyn średniowiecznej nadumieralności kobiet upatrywać należy przede wszystkim w ich wczesnym wstępowaniu w życie płciowe, bezustannym rodzeniu dzieci oraz niezwykle wysokiej śmiertelności okołoporodowej. Na przykład obliczony na podstawie list dynastycznych średni wiek zakonnic był jak na ówczesne warunki nadzwyczaj wysoki i sięgał 53 lat, przewyższając o 18 lat średni wiek księżniczek zamężnych i o 12 lat średni wiek książąt. Można zatem przyjąć, iż w średniowieczu kobiety były jednak bardziej predestynowane do długowieczności (pamiętajmy, iż nie uczestniczyły one w wojnach), a ich nadumieralność wynikała przede wszystkim z braku odpowiedniej opieki okołoporodowej. Wymienić tu można Małgorzatę, żonę Bolesława III brzeskiego, Agnieszkę, żonę Baltazara żagańskiego, Katarzynę, żonę Henryka świdnickiego, Elżbietę, żonę Konrada oleśnickiego, Jadwigę, żonę Henryka IX głogowskiego, Judytę, żonę Władysława Hermana, i wiele innych, które zmarły podczas porodu. Długowieczność była zatem w społeczeństwie średniowiecznym czymś wyjątkowym, chociaż wśród książąt spotykamy nieraz przykłady bardzo zaawansowanego wieku. Mieszko Plątonogi, Ludwik brzeski, Kazimierz cieszyński, Jan opolski, Bernard niemodliński, Gertruda, córka Mieszka II, i Jadwiga, córka Henryka Pobożnego, przeżyli lat ponad 80, a Henryk Brodaty, Władysław Opolczyk, Władysław bytomski, Bolesław niemodliński, Albert strzelecki, Mieszko Stary, Bolka, córka Bolesława bytomskiego, Anna, córka Bolesława III opolskiego, i Małgorzata, córka Bolesława niemodlińskiego - ponad 70. W strukturze społeczeństwa średniowiecznego przeważali mężczyźni. Wpływała na to nie tylko śmiertelność okołoporodowa, ale także fakt, iż ówcześnie rodziło się więcej chłopców. Jak wynika z list dynastycznych, istniało blisko 70% prawdopodobieństwa, że pierwszych dwoje dzieci będzie chłopcami. Przy dwóch następnych porodach proporcja się wyrównywała, a dopiero później wzrastała liczba dziewcząt. Średni wiek kobiety predestynował ją wówczas maksymalnie do pięciu porodów. Zaczynała rodzić mając lat piętnaście i rodziła mniej więcej co dwa lata, gdyż podczas karmienia piersią owulacja ulegała zahamowaniu, a piersią karmiono na ogół do pół roku. Według prawa kanonicznego za wiek sprawny do zawarcia małżeństwa uważano wprawdzie lat 12, ale możliwość zajścia w ciążę przed 15 rokiem życia była stosunkowo niewielka. Na dobrą sprawę jedynie Jadwiga, córka Jana II żagańskiego, urodziła zdrowe dziecko nie mając jeszcze 13 lat. Liczba dzieci u panujących bywała często bardzo duża. Bolesław Krzywousty miał ich czternaścioro, Henryk Pobożny dwanaścioro, Bolko świdnicki jedenaścioro, Jan żagański, Mikołaj I opolski i Bolesław Rogatka dziesięcioro. W wieku XVII przebił ich wszystkich książę brzesko-legnicki Jan Chrystian, któremu dwie żony urodziły w sumie dwadzieścioro dzieci, ale pomimo to już w następnym pokoleniu dynastia piastowska wymarła. Dzietność i długość życia zależały także od wielu czynników zewnętrznych. W wieku XIV, po wielkich epidemiach dżumy, liczebność polskiej populacji spadła o 25-30% i w stuleciu tym nastąpił ujemny przyrost naturalny. Rzecz wszakże ciekawa, iż ubytki ludnościowe zostały nader szybko zreprodukowane, gdyż pod koniec wieku XV liczba ludności była już o 50% wyższa niż w wieku XIV. Zaobserwowano wtedy zdumiewające zjawisko nasilania się porodów bliźniaczych, które normalnie zdarzają się raz na około 90 przypadków. W drugiej połowie XIV wieku jeden poród bliźniaczy trafiał się na około 30 przypadków. Wyglądało na to, iż sama natura chciała w ten sposób uzupełnić swoje demograficzne ubytki. Średniowiecze wytworzyło także charakterystyczny typ somatyczny człowieka. Na podstawie szczątków kostnych można szacować, iż średni wzrost ówczesnych mężczyzn wynosił 165 centymetrów, a kobiet 150 centymetrów. Na obniżenie wzrostu, oprócz uwarunkowań genetycznych, wpłynęła przede wszystkim mnogość klęsk głodowych, które wyniszczały głównie osobniki najwyższe, u pozostałych zaś hamowały procesy wzrostowe. Utrwalał się zatem genetyczny model człowieka niskiego, charakterystyczny dla średniowiecza aż po wiek XV. Czynniki hamujące wzrost w znacznie mniejszym stopniu oddziaływały na linie książęce, wśród których nie występowało przecież zjawisko niedożywienia. Spotykamy zatem wśród Piastów jednostki nader wysokie. Do najwyższych zaliczyć należy Kazimierza Odnowiciela, Bolesława Wysokiego, Władysława Laskonogiego, Kazimierza Wielkiego, Henryka Rumpolda, Bernarda Zwinnego. Wyjątkowo niskim wzrostem odznaczali się natomiast Władysław Łokietek i spokrewniony z nim poprzez swoją matkę Bolko świdnicki. Człowiek średniowieczny, pomimo niezbyt pokaźnego wzrostu, miał dość znaczną nadwagę, co szczególnie mocno uwidoczniało się w populacji kobiecej. Nadwaga wśród włościan nie wynikała naturalnie z nadmiernej ilości spożywanych pokarmów, ale z charakterystycznej budowy ciała o znacznym przeroście układu kostno-mięśniowego, co wiązać należy z ciężką pracą fizyczną. Otyłość książąt piastowskich miała oczywiście swoje źródło w spożywaniu przez nich olbrzymich ilości tłustego mięsiwa - przydomki Gruby, Otyły lub Brzuchaty nie należały zatem wśród nich do rzadkości. Dynastia piastowska charakteryzowała się także pewnymi wadami rozwojowymi o podłożu genetycznym. Był to przede wszystkim nadmierny przerost kości goleniowych, który sprawiał, że niektórzy książęta wyglądali dość groteskowo. Wymienić tu można Konrada Laskonogiego, Władysława Laskonogiego, Mieszka Plątonogiego. Stosunkowo częste były także wśród nich skrzywienia kręgosłupa uwidocznione w przydomkach Garbaty. Matka królów Z mroków polskiego średniowiecza wyłania się postać niezwykłej kobiety, z którą związana jest historia Szwecji, Danii, Anglii i Norwegii. Była nią Świętosława, córka Mieszka I i siostra Bolesława Chrobrego, znana także pod imieniem Sygrydy lub Storrady. Ze względów politycznych ojciec przeznaczył ją na żonę dla króla Szwecji Eryka. Mieszko szukał sprzymierzeńców w wojnie przeciwko Danii i liczył, iż poprzez małżeństwo córki znajdzie ich w Szwedach. Przyszły małżonek Świętosławy był wprawdzie w wieku jej ojca i cieszył się opinią człowieka szalonego, ale takie drobiazgi nie miały w polityce żadnego znaczenia. Nie miał także znaczenia fakt, że Świętosława kochała się w młodym Norwegu, który podawał się za Olafa Tryggvasona, syna Tryggvy, króla Viku. Pochodzenie jego nie było jednak jednoznaczne, gdyż odnaleziono go jako niewolnika na statku estońskiego kupca. Wyróżniał się wprawdzie wypalonym na plecach znakiem runicznym Haralda Pięknowłosego, ale równie dobrze Harald mógł nim znaczyć królewskie dzieci, jak i królewską służbę. Olaf uważał się jednak za spadkobiercę tronu norweskiego i usiłował dla swej sprawy pozyskać możnych protektorów. Bawił między innymi w Nowogrodzie, gdzie panowała skandynawska dynastia Rurykowiczów, a także zawitał do Poznania na dwór Mieszka I. Wówczas też poznała go Świętosława. Być może książę Polski wiązał z nim pewne nadzieje polityczne, niemniej małżeństwo córki z królem szwedzkim wydawało mu się inwestycją z całą pewnością bardziej korzystną. Świętosława wyjechała zatem do Szwecji i poślubiła szalonego Eryka. Urodziła mu syna Olafa i córkę Holmfrydę i zgodnie z życzeniami ojca nakłoniła go do wyprawy przeciwko Duńczykom. W wojnie tej Eryk odniósł zwycięstwo i uzyskał przydomek SegersŽll, czyli Zawsze Zwycięski. Zwycięstwo to nie wyszło mu jednak na dobre, ponieważ zaostrzyły się u niego objawy obłędu. Twierdził, iż nordycki bóg Odyn wymaga od niego, aby złożył mu w ofierze swego syna Olafa. Ochrzczona Świętosława nie wierzyła jednak w nordyckich bogów i chroniąc syna, kazała otruć jego ojca. Aby nadać temu morderstwu boski charakter, podpaliła dwór i świątynię w Uppsali. Opowiadano zatem, iż doszło do rozgrywki pomiędzy bogiem Thorem a bogiem Odynem, z których pierwszy zabił Eryka, drugi zaś w odwecie spalił świątynię rywala. Zostawszy wdową, Świętosława przypomniała sobie o Olafie Tryggvasonie. Uważany niegdyś za samozwańca, w ciągu kilku lat zyskał on nie tylko sławę nieustraszonego żeglarza, ale także przy pomocy swoich wikingów zagarnął dla siebie tron norweski. Nic zatem nie stało na przeszkodzie, aby owdowiała królowa Szwecji poślubiła króla Norwegii. Olaf zmienił się wszakże nie do poznania. Owładnięty był ambicjami politycznymi i zażądał tronu szwedzkiego, co było równoznaczne z odsunięciem młodego Olafa od dziedziczenia. Kiedy spotkał się z odmową, usiłował porwać regentkę i oprzeć się na faktach dokonanych. Przecenił wszakże swoje siły. Najazd Norwegów został odparty, a Świętosława pośpiesznie poślubiła owdowiałego właśnie króla Danii Swena Widłobrodego i poczęła montować koalicję przeciw Tryggvasonowi. Weszli do niej Szwedzi, Duńczycy i Polacy. W roku 1000 na wodach oresundu doszło do bitwy zwanej Bitwą Trzech Królów. Przeciwko jedenastu okrętom norweskim wypłynęło siedemdziesiąt okrętów sprzymierzonych. Wynik tego starcia był oczywiście z góry przesądzony. Flotę Tryggvasona rozgromiono, a on sam poniósł śmierć w bitwie. Wikingowie, którzy nie mogli pogodzić się ze śmiercią swojego przywódcy, opowiadali wprawdzie, iż uszedł on z pola bitwy, schronił się za granicą i poślubił tam księżniczkę Tyrę. Wierzono, iż powróci, aby pomścić swoją klęskę. Olaf nie pojawił się już jednak na historycznej scenie, ale odniesione zwycięstwo nie przyniosło Świętosławie radości. Zrozumiała, iż przegrała swoją jedyną miłość. Swena nie darzyła żadnym uczuciem i chociaż urodziła mu synów Haralda i Kanuta, myślami była zawsze na wodach oresundu. Obojętność żony rozwścieczyła do tego stopnia króla Danii, iż postanowił wygnać ją ze swego królestwa. Według słów Thietmara "wygnana przez męża na długi okres czasu, wiele musiała znosić wraz z innymi przykrości". Najpierw pojechała do swego syna, króla Szwecji Olafa, później zaś pojawiła się na dworze brata, Bolesława Chrobrego. To z jej inicjatywy Chrobry wysłał do Szwecji misję chrystianizacyjną Brunona z Kwerfurtu, która ochrzciła Olafa i jego najbliższą drużynę. W kilka lat później Swen Widłobrody umarł i w Polsce pojawili się duńscy synowie Świętosławy, aby ją zabrać do siebie. Starszy, Harald, objął w tym czasie tron Danii, młodszy zaś, Kanut, panował w podbitej niedawno Anglii. Świętosława wraz z młodszym synem udała się do jego nowego królestwa. Kanut był człowiekiem bezwzględnym i okrutnym. Poróżniwszy się na przykład ze swoim przyjacielem Eadrikiem z Mercji, któremu zawdzięczał między innymi angielską koronę, kazał go bez wahania ściąć. Dzieci podbitego króla Anglosasów wysłał do Polski z poleceniem, aby tam zostały zabite. Bolesław Chrobry nie miał wszakże w sobie normańskiego okrucieństwa i prośby tej nie wypełnił. W Anglii Kanut związał się z Aelgifą, byłą kochanką pokonanego króla Ethelreda, matką jego dziewięciorga nieślubnych dzieci. Chociaż Aelgifa urodziła mu synów Svenda i Harolda Zająconogiego, oddalił ją, być może za namową Świętosławy, i zaślubił wdowę po Ethelredzie - Emmę. Małżeństwo z Emmą spowodowało, iż w Kanucie zaszła zasadnicza zmiana. Poczuł się nagle Anglikiem i zaczął utożsamiać się z podbitym narodem. Odesłał do domu swoją drużynę i postanowił zostać w Anglii na stałe. Pozwolił nawet na uroczyste przeniesienie zwłok arcybiskupa Aelfheaha do katedry w Canterbury, chociaż biskup zaliczał się za życia do jego najzagorzalszych przeciwników. Świętosława nie pojawiła się już więcej na arenie historii. Umarła prawdopodobnie w latach dwudziestych XI wieku i pochowano ją zapewne w Londynie. Być może, iż dosięgła jej jeszcze wiadomość o śmierci jej synów: króla Danii Haralda w 1018 roku i króla Szwecji Olafa w 1022. Może była jeszcze świadkiem objęcia przez Kanuta po bracie tronu duńskiego, a także podbicia przezeń Sambii, Norwegii i Marchii Szlezwickiej, co czyniło go najpotężniejszym władcą północnej Europy. Nie dożyła jednak z pewnością radosnego momentu, kiedy jej wnuczka Gunhilda zaślubiła cesarskiego syna. Nie danym jej było także widzieć, jak mąż wnuczki Henryk III podporządkowuje sobie papiestwo ani też jak jej prawnuk Henryk IV korzy się w Canossie przed Grzegorzem VII. Nie przypuszczała także zapewne, iż praprawnuk Henryk V rozpocznie krwawe wojny z jej stryjecznym praprawnukiem, księciem Polski Bolesławem Krzywoustym. Pierworodne bastardy U progu polskiej państwowości pojawia się zaskakująca zagadka dynastyczna, dotycząca dwóch pierworodnych książąt, którzy zostali odsunięci od sukcesji: Bezpryma i Bolesława zwanego Zapomnianym. Bezprym był synem Bolesława Chrobrego i jego drugiej żony, nie znanej z imienia księżniczki węgierskiej, córki Gejzy Arpada. Gejza ożeniony był wprawdzie z Adelajdą, siostrą Chrobrego, ale z całą pewnością nie mogła być ona matką żony swojego brata. Po pierwsze, tak bliskie pokrewieństwo nie było przez Kościół dyspensowane, po drugie zaś - na przeszkodzie temu wyraźnie stoją daty. Adelajda urodzić się mogła najwcześniej w 968 roku i poślubiła Gejzę nie wcześniej niż w roku 980. Jest rzeczą całkowicie niemożliwą, aby Chrobry mógł ożenić się z jej córką w 986 roku. Sprzeczność tę próbowano obejść sugerując, iż Adelajda była nie córką, lecz siostrą Mieszka I, ale jest to teoria dość problematyczna. Przyjąć tutaj należy hipotezę, którą wysunęli historycy węgierscy, iż Adelajdę wydano za mąż nie za Gejzę, lecz za jego młodszego brata Michała, któremu urodziła ona dwóch synów, Władysława i Wasula. Gejza żonaty był w tym czasie z Szarlotą, matką syna Stefana i pięciu córek. Urodziwa bratowa do tego stopnia przypadła mu jednak do gustu, iż kazał zamordować jej męża i swoją żonę, aby móc ją bez przeszkód poślubić. Koncepcja taka wydaje się nader prawdopodobna, chociaż obala ona mit o piastowskim pochodzeniu pierwszego króla Węgier, świętego Stefana. Jedna z córek Gejzy poślubiła Bolesława Chrobrego i urodziła mu syna Bezpryma. I w tym miejscu rodzi się pierwsza historyczna zagadka. Do ślubu doszło na początku 986 roku i w tym samym czasie przyszedł na świat Bezprym. Dlaczego jednak, bezpośrednio po jego urodzeniu, Chrobry zdecydował się odesłać swoją żonę do ojca? Przypadki wypędzania żon nie były w tym czasie niczym wyjątkowym i należy pamiętać, iż Chrobry odesłał także swoją pierwszą małżonkę, córkę margrabiego Rykdaga. Oddalano jednak żony, które nie dawały swojemu mężowi sukcesora. Przypadek oddalenia matki pierworodnego syna jest czymś wyjątkowym i wymaga z pewnością głębszej analizy. Można przypuszczać, iż Chrobry nie przyznawał się do ojcostwa Bezpryma, a sądząc z dat - jego małżonka musiała zajść w ciążę jeszcze przed ślubem. Chcąc prawdopodobnie uniemożliwić dziecku przyszłą sukcesję w Polsce, Bolesław nadał mu imię Bezprym. Imiona w średniowieczu miały bowiem nader ważne znaczenie. Siemomysł, Leszek, Siemowit, Mieszko, Bolesław były zarezerwowane dla dynastii panującej i syn przeznaczony do dziedziczenia otrzymywał zwykle imię swojego dziada. Imię Bezprym w dynastii piastowskiej jest absolutnie odosobnione, a samo jego brzmienie oznacza człowieka bez prymatu, bez przeznaczenia. Nadając to imię, Chrobry akcentował wyraźnie swoją wolę i podkreślał zdradę swojej małżonki. Nie można wykluczyć, iż wymazanie jej imienia z kronik było tej zdrady bezpośrednim skutkiem. Niektórzy historycy uważają, iż oddalona żona wróciła wraz z niemowlęciem na Węgry, gdzie zamieszkała w miejscowości Vesprem, tak od imienia syna nazwanej. Bezprym miał przebywać na Węgrzech aż do 1018 roku, kiedy to powrócił do Polski, aby posiłkować kijowską wyprawę ojca oddziałem pięciuset zbrojnych Węgrów. Koncepcja ta trąci jednak fantazją, ponieważ trudno przypuszczać, iż wypędzony syn powraca do kraju i wspomaga znienawidzonego rodzica. Wydaje się, iż Bolesław nie odesłał chłopca na Węgry, licząc się z tym, że może on stać się w przyszłości obiektem dynastycznych rozgrywek. Wybrał mu prawdopodobnie karierę duchowną i oddał go do klasztoru. W relacji kardynała Damianiego spotykamy bowiem informację, iż około roku 1000 mnichem w eremie Pereum pod Rawenną, kierowanym przez świętego Romualda, był syn księcia Busklawa. Syn ten pozostaje wprawdzie bezimienny, ale nie ulega chyba wątpliwości, iż w grę wchodzi tu Bezprym. Kiedy oddawano go do klasztoru, następcą tronu w Polsce desygnowany już był Mieszko II, którego urodziła Chrobremu jego trzecia żona Emnilda. Co było potem, nie wiadomo. Prawdopodobnie Bezprym przebywał w klasztorze aż do śmierci Bolesława, kiedy to zrzucił habit zakonny i powrócił do Polski, aby upomnieć się o sukcesję. Zawarł tutaj porozumienie z najmłodszym synem Chrobrego Ottonem i uzyskawszy pomoc Niemców i Rusinów, zdołał w roku 1032 zdetronizować Mieszka. Utrzymanie zdobytej władzy nie było jednak łatwe. Musiał ukorzyć się przed cesarzem, zwrócić mu insygnia koronne, ale przede wszystkim musiał znaleźć w kraju społeczne poparcie. Oparł się przede wszystkim na włodykach i średnim rycerstwie, wśród których zakorzenione jeszcze były silne tradycje pogańskie. Wywołało to oczywiście gwałtowną reakcję ze strony możnowładztwa i Kościoła. Z inspiracji braci zakonnych zawiązany został spisek, w wyniku którego Bezprym zginął zamordowany przez jednego ze swoich dworzan po półrocznym zaledwie panowaniu. Zginął także jego przyrodni brat Otto. Przeciwnik Bezpryma, Mieszko II, desygnowany przez swego ojca na sukcesora tronu, nie miał dobrej opinii wśród kronikarzy. Nazywano go często gnuśnym, a autor Kroniki Wielkopolskiej pisał, że "zajmował się jedynie sobą, a nie państwem". Jest to oczywiście opinia niezwykle krzywdząca, tym bardziej iż mija się ona z prawdą. U jej podłoża nie legły bynajmniej sprawy polityczne, ale nie uregulowana sytuacja rodzinna monarchy. Chrobry ożenił Mieszka z Rychezą, siostrzenicą cesarską, kiedy ten miał już dwadzieścia trzy lata, co w średniowieczu uważano za wiek dość mocno zaawansowany. Wcześniej był on związany z niejaką Dobrawą, z którą zawarł prawdopodobnie małżeństwo według słowiańskiego obyczaju. Chociaż śluby kościelne upowszechniły się dopiero w XI wieku, w stosunku do panujących Kościół jednak wymagał, aby zaślubiali oni swe żony w obliczu biskupa. Mieszko prawdopodobnie tego nie uczynił i Dobrawę uważano za konkubinę, a jej synowi odmawiano prawa do dziedziczenia. Na przekór Kościołowi ojciec nadał mu wszakże imię Bolesław, podkreślając tym samym, iż będzie on dziedzicem tronu. Żył jednak jeszcze Bolesław Chrobry, który starał się o koronę królewską i musiał pozyskać sobie przychylność Kościoła. Nakazał on zatem Mieszkowi porzucić Dobrawę i poślubić Rychezę. W obawie przed utratą prawa do sukcesji Mieszko wydał Dobrawę za mąż za dworzanina Rychezy Embricha, dzięki czemu pozostała ona na jego dworze. Utrzymywał z nią nadal kontakty, ponieważ narzucona mu siłą siostrzenica cesarska aż trzy lata musiała czekać na przyjście na świat swego syna Kazimierza.
|