Студопедия
rus | ua | other

Home Random lecture






Monarsze sekrety 6 page


Date: 2015-10-07; view: 393.


Kazimierz umierał mając lat sześćdziesiąt jako ojciec licznego potomstwa, wśród którego nie było jednak ani jednego dziedzica. Zostawił po sobie dwie córki legalne, dwie na wpół legalne, dwie nielegalne i czterech nielegalnych synów.

Na książęcych stołach

W1352 roku na zamku brzeskim zmarł - po zjedzeniu trzynastu pieczonych kurczaków i wypiciu kilku litrów wina i piwa - książę Bolesław III Rozrzutny, prawny dziedzic królestwa polskiego. Umierał wszakże nie tylko bez korony, ale z potężnymi długami przekraczającymi 15 tysięcy grzywien i z klątwą nałożoną nań przez papieża Benedykta XII. Tę niezwyczajną śmierć Długosz skomentował słowami: "Książę Bolesław zmarł z przejedzenia i opilstwa".

Śmierć z obżarstwa kontrastowała w oczywisty sposób z sytuacją średniowiecznego człowieka. W latach dostatku spożywał on w ciągu dnia około 70 dkg chleba, 20 dkg mięsa i ryb i wypijał ćwierć litra mleka. Ten ubogi jadłospis był nader często zakłócany przez klęski głodowe. Sprowadzały je anomalie pogodowe, przeloty szarańczy, pomory bydła, plagi gryzoni, a nade wszystko ciągłe wojny, które pustoszyły kraj, zostawiając po sobie ugory i zgliszcza. Wieśniacy narażeni byli ponadto na bezprawie ze strony feudałów, którzy bezkarnie rabowali im zboże i bydło. Kronika Wielkopolska postępowanie feudałów nazywa zresztą usankcjonowanym prawem.

Wzmianki o głodzie przewijają się zatem bez przerwy w historii średniowiecza. Obliczono, iż w Niemczech w ciągu 600 lat (od 709 do 1317 roku) głód panował aż 276 razy. Polska była krajem mniej zamożnym i częstotliwość głodu mogła tu nawet być jeszcze większa. Zważywszy zaś, iż klęski głodowe trwały nieraz po kilka lat, można przyjąć, że występowały one nieomal bez przerwy. Raz miały charakter ogólnokrajowy, a raz regionalny, ale zawsze były równie dotkliwe dla tych, którzy z ich powodu cierpieli. W czasie głodu żywiono się przede wszystkim chwastami i trawą, spożywano liście z drzew oraz wypiekano chleb z plew i drzewa strawionego przez robaki. Długosz pisał nawet, że "głód do takiej ludzi przywodził ostateczności, że strach powiedzieć, rodzice dzieci, a dzieci rodziców z głodu zabijały i jadły. Niektórzy ciała wisielców z szubienicy odrywali i zjadali".

Na tym tle zupełnie paradoksalnie wyglądały zatem uginające się od jadła i napitków monarsze i książęce stoły.

Obżarstwo było bowiem wrodzoną cechą zdecydowanej większości Piastów. Kronikarz Gall wspominał, iż do każdego posiłku Bolesław Chrobry kazał zastawiać 40 stołów. Na stołach tych znajdowały się olbrzymie ilości mięsa, a zwłaszcza dziczyzny. Polowano wówczas namiętnie, a zwierzyna stanowiła książęce regale. Jadano także ryby, jarzyny i owoce. W jedzeniu nie obowiązywał żaden umiar (z wyjątkiem postów, za których łamanie Chrobry kazał wybijać zęby) i nic przeto dziwnego, iż Piastowie należeli do ludzi otyłych, a kilku z nich nosiło przydomki Gruby lub Brzuchaty. O dużym brzuchu Bolesława Chrobrego wspomina kronikarz ruski, a o tuszy Kazimierza Wielkiego - Jan Długosz.

Historia królewskiej linii piastowskiej zamyka się zresztą między dwiema ucztami. Pierwszą z nich wyprawił w roku 1000 w Gnieźnie Bolesław Chrobry dla uczczenia cesarza Ottona III, druga odbyła się w Krakowie u Wierzynka w 1364 roku przy okazji zjazdu monarchów. Uczestniczyli w niej między innymi król Kazimierz Wielki, cesarz Karol IV, następca cesarskiego tronu Wacław, królowie: Danii - Waldemar, Węgier - Ludwik, Cypru - Piotr oraz liczni książęta austriaccy, pomorscy, brandenburscy, mazowieccy i śląscy.

Nie znamy niestety jadłospisów tych uczt. Były one jednak wielekroć wspanialsze od skromnego poczęstunku, który wydał drugorzędny książę legnicki i podczas którego skonsumowano połowę wołu, 5 baranów, 2 cielaki, 24 kury, 3 mendle karpi, 1 mendel szczupaków, pół cebra innych ryb, 2 wiadra masła i wypito jednocześnie 3 beczki piwa i 2 wiadra wina.

W wieku XV na przyjęcie króla Macieja Korwina rada miejska Wrocławia nakazała przygotować 6 wołów, 10 cieląt, 10 baranów, 12 jagniąt i kóz, 200 kur, dziczyznę i kilkanaście koszów ryb. Uczta ta kosztowała około 400 grzywien, co stanowiło wówczas 20% rocznego dochodu miasta. Przykłady te dają pojęcie o wspaniałości uczt królewskich i cesarskich.

Uczty nie odbywały się oczywiście codziennie, ale i tak na co dzień na książęcych stołach pojawiało się tyle jadła, ile prosty kmieć nie zjadł w ciągu roku. Do zupełnych wyjątków należeli książęta, którzy zachowywali umiar w jedzeniu i piciu, a przykład Kingi, która nie jadała mięsa, oraz innej wegetarianki - świętej Jadwigi, która żywiła się chlebem odkupionym od żebraków, trącą, na ówczesnym tle, patologią.

Obżarstwu towarzyszyło oczywiście pijaństwo. Pito przede wszystkim piwo i sfermentowany miód. Nieco później na stołach pojawiło się importowane wino. Wódkę przyniósł dopiero wiek XVI. Przez pewien czas obowiązywał zakaz jej picia w niedziele i święta.

Do największych miłośników mocnych trunków należeli: Bolesław Śmiały, Kazimierz Sprawiedliwy, Leszek Biały, Bolesław Rozrzutny, Jan Kropidło, Henryk XI. Nawyk picia rozpowszechnił się do tego stopnia, że kto miodu nie pijał, wino rozcieńczał i zadowalał się wyłącznie piwem, zasługiwał na uwiecznienie go w kronikach. Autor Kroniki Wielkopolskiej takie właśnie cechy podkreślał u księcia Przemysła I.

Przywiązanie do picia było silne do tego stopnia, iż Leszek Biały odmówił uczestnictwa w wyprawie krzyżowej, jako że "w Palestynie piwa nie ma i żyć przeto tam nie można". Konrad ścinawski odrzucił godność patriarchy akwilejskiego, ponieważ przyzwyczajony był do piwa warzonego w Ścinawie, z którego w żaden sposób nie potrafił zrezygnować.

W wieku XIV szeroki gest książęcy naśladować poczęli feudałowie kościelni, szlachta i bogate mieszczaństwo. Biskup wrocławski książę Konrad IV oleśnicki nie załatwił żadnej sprawy, o ile petent nie obdarował go wcześniej beczułką wina. Zamiłowanie do jedzenia i picia stało się w Polsce prawdziwą plagą. Usiłując temu zaradzić, król Kazimierz Wielki wydał już w początkach swego panowania specjalne ustawy antyzbytkowe. Ustalały one, że na weselu nie może być więcej niż 30 półmisków, a liczba potraw nie może przekraczać pięciu.

Charakterystyczne w tym względzie są także statuty księcia brzeskiego Jerzego II. Wydzierżawił on monopol wódczany czterem mieszczanom, zakazując wszakże sprzedawania alkoholu w święta i podczas kazań. Popierał wprawdzie produkcję piwa i wódki, gdyż przynosiła mu znaczne dochody, ale zwalczał pijaństwo. Specjalny dzwon wydzwaniał godziny zamknięcia karczem i piwiarni. Po tej godzinie zarówno gospodarze lokali, jak i goście obowiązani byli do płacenia grzywny. Nie dotyczyło to jedynie gości zagranicznych i podróżujących.

Podobne zarządzenia wydawały także rady poszczególnych miast. Na przykład zarówno przepisy wrocławskie z 1374 roku, jak i świdnickie z 1379 nie dozwalały, aby na uczcie weselnej podawano więcej niż cztery potrawy i jedną przystawkę. Jedna misa przypadać miała na cztery osoby, a mis tych nie mogło być więcej niż 25. Przepis zgorzelecki z 1460 roku zakazywał w trakcie przyjęć z okazji chrzcin lub wywodu kobiety podawania jajecznego i korzennego pieczywa oraz importowanego wina i piwa. Ograniczono liczbę gości weselnych do 24 w południe i 12 wieczorem. Zakazano picia ciężkich win, takich jak małmazja lub wino rodzynkowe.

Ustawy te nie przyniosły jednak spodziewanego rezultatu. O ich nieskuteczności świadczy fakt, iż w Zgorzelcu nakazywano na przykład przysięgać każdemu z gości, że wszystko odbywało się zgodnie z prawem.

Zamiłowanie do jedzenia i picia stawało się wśród feudałów coraz bardziej rozpowszechnione, aby swoje apogeum osiągnąć w sybaryckiej Rzeczypospolitej Szlacheckiej.

Piastowskie cesarzowe

Na przełomie XIII i XIV wieku doszło do zbliżenia Piastów świdnicko-jaworskich z bawarskim rodem Wittelsbachów. Judyta, córka Bolka I, poślubiła bowiem księcia dolnej Bawarii Stefana I, a jej siostra Beatrycze - księcia Ludwika IV. Beatrycze była wprawdzie wcześniej zakonnicą, ale bracia uzyskali dla niej zwolnienie ze ślubów zakonnych i umożliwili zawarcie małżeństwa.

Kiedy umarł cesarz Henryk VII z rodu Luksemburgów, w Niemczech wybuchła wojna sukcesyjna pomiędzy Fryderykiem Pięknym Habsburgiem a Ludwikiem IV Wittelsbachem. Zaistniał nawet początkowo okres dwuwładzy, ale w bitwie pod Mhldorfem Ludwik pokonał wojska swojego konkurenta, a jego samego wziął do niewoli i ukoronował się w Akwizgranie na króla rzymskiego; aktem tym objął też swą żonę.

Koronacji tej nie uznał wszakże papież Jan XXII i rzucił na króla ekskomunikę. Ludwik ogłosił papieża heretykiem i z rąk przywódcy opozycji antypapieskiej Sciarry Colonny przyjął w Rzymie koronę cesarską. Kiedy jednak papież nawoływać począł do krucjaty przeciwko niemu, opuścił pośpiesznie Włochy i ruszył do Niemiec. Tutaj także nie było spokoju, gdyż przeciwko cesarzowi zawiązała się koalicja, na której czele stanął syn Henryka VII - król Czech, Jan Luksemburczyk. Przepychanki trwały kilkanaście lat, aż zdenerwowani tym elektorzy zdetronizowali Ludwika, a na jego miejsce wybrali Karola IV, syna Jana Luksemburczyka. Beatrycze nie dożyła jednak tej chwili. Zmarła jeszcze przed koronacją swego męża na cesarza.

Karol IV obejmując tron niemiecki miał lat trzydzieści. Jego sytuacja nie była wyjaśniona do końca, gdyż Wittelsbachowie rościli nadal pretensje do korony. Z tego też względu nie mógł koronować się w Akwizgranie. Uczynił to w Bonn, które należało wówczas do księstwa kościelnego. Wittelsbachowie koronacji tej nie uznali i wybrali królem Gnthera ze Schwarzburga, który jednak - sowicie wynagrodzony przez Karola - korony nie przyjął. Nie cieszył się on zresztą poparciem nowego papieża Klemensa VI, który stał po stronie Luksemburczyka i w 1355 roku koronował go na cesarza.

Karol był człowiekiem o niezwykle interesującej i złożonej osobowości. Mały, chuderlawy, zajmował się teologią, literaturą, prawem, ale przede wszystkim pasjonowała go lichwa i uważano go za największego lichwiarza epoki. Pasjonowało go także kolekcjonowanie relikwii. W swoich zbiorach posiadał obrus, na którym spożywano Ostatnią Wieczerzę, szczątki koszuli Matki Boskiej, ząb Marii Magdaleny, gałązkę z Mojżeszowego krzaka. Relikwie te przynosiły mu niemałe dochody, ponieważ sprzedawał je Krzyżakom, a one dzięki swej cudownej sile odrastały u niego zawsze na nowo.

Miał także szerokie plany polityczne. Przygotowywał rozbiór Polski, planował chrzest Litwy, zamierzał połączyć prawosławie z katolicyzmem. Zdecydowana większość jego planów nie doczekała się jednak nigdy realizacji.

Karol żenił się cztery razy. Jego druga żona Anna, córka Rudolfa II, palatyna reńskiego, urodziła mu syna Wacława. Roczne niemowlę zaręczone zostało z jedenastoletnią Anną świdnicką, córką Henryka II. Anna była spadkobierczynią ziem należących do jej stryja Bolka świdnickiego i stanowiła przez to atrakcyjną partię małżeńską.

Wacław zmarł jednak niespodziewanie nie doczekawszy nawet drugiego roku życia. Równie niespodziewanie owdowiał Karol i to on postanowił teraz poślubić młodszą od siebie o dwadzieścia cztery lata Annę. Ślub odbył się w Budzie, a wkrótce potem Annę koronowano w Pradze na królową Czech, w Akwizgranie na królową Niemiec, a w Rzymie na cesarzową. Młoda cesarzowa była osobą nader poważną i brała udział we wszystkich przedsięwzięciach politycznych swojego męża. Uczestniczyła na przykład w zjeździe książąt Rzeszy w Metzu, na którym Karol ogłosił skodyfikowane prawo, zebrane w tak zwanej Złotej Bulli.

W pięć lat po ślubie Anna urodziła córkę Elżbietę, wydaną później za Albrechta Habsburga, założyciela linii albertyńskiej, z której wywodziła się między innymi żona Kazimierza Jagiellończyka, matka królów polskich: Jana Olbrachta, Aleksandra i Zygmunta Starego. Radość cesarza nie miała wręcz granic, kiedy Anna powiła syna Wacława. W podzięce za sukcesora, jako rekompensatę za ślu-bowaną, lecz nie odbytą pielgrzymkę, wysłał on do Akwizgranu 16 grzywien złota, to jest tyle, ile ważył następca tronu. Przy trzecim porodzie cesarzowa umarła. Miała wtedy zaledwie dwadzieścia trzy lata.

Karol snuł tymczasem plany matrymonialne dla syna. Najpierw zaręczył go z córką margrabiego brandenburskiego, potem z bratanicą króla Węgier, Ludwika, później z córką Kazimierza Wielkiego, aby ostatecznie zdecydować się na księżniczkę bawarską Joannę.

Zaczął także rozglądać się za nową żoną dla siebie. Jego wybór padł na wnuczkę króla Polski Kazimierza Wielkiego, córkę księcia pomorskiego Bogusława - Elżbietę. Ślub odbył się w Krakowie, a na ślubnym kobiercu stanął chuderlawy, czterdziestosiedmioletni mężczyzna obok hożej, osiemnastoletniej dziewczyny. Elżbieta imponowała bowiem swoją niepospolitą siłą. Kronikarz pisał, że "gdy jej w Krakowie na weselu przyniesiono nową, grubą podkowę, tak ją rozłomiła, jakby była z jakiego drzewa słabego uczyniona. Potem kuchenne tasaki i inne dość mocne zwijała, jakby z lipowego drzewa robione były, a pancerz wziąwszy, jako koszulę wiotką od wierzchu do końca rozdarła". To dziwne małżeństwo przeżyło ze sobą aż siedemnaście lat, spłodziwszy trzy córki i jednego syna.

Prawnym sukcesorem Karola był pierworodny Wacław, który jeszcze w kołysce został margrabią Brandenburgii, a mając lat niespełna dwadzieścia, koronowany został na króla Czech. Ten Piast po kądzieli nie spełnił jednak pokładanych w nim nadziei. Wyrósł na człowieka nieporadnego z jednej, tyrańskiego zaś z drugiej strony. Po śmierci ojca koronowano go na króla Niemiec, ale wplątał się w niefortunną wojnę ze związkiem miast szwabskich i nadreńskich, która skutecznie podkopała jego prestiż, i w 1400 roku został zdetronizowany. Wdał się także w waśnie rodzinne ze swoim przyrodnim bratem Zygmuntem oraz kuzynem Jodokiem, co zaprowadziło go w końcu do więzienia.

Królem niemieckim po detronizacji Wacława obwołano Ruprechta II Wittelsbacha, ale nie zdołał on uzyskać korony cesarskiej. Uczynił to dopiero drugi syn Karola IV - Zygmunt Luksemburczyk, po swojej matce Elżbiecie prawnuk Kazimierza Wielkiego. Słynął on w Europie ze swojej rozpusty i powiadano, że jego nieślubnym synem był znany wódz węgierski Jan Hunyadi, ojciec późniejszego króla Węgier Macieja Korwina.

Z osobą Zygmunta wiąże się także historia innej Piastówny, Małgorzaty, córki Henryka VII lubińsko-brzeskiego.

Luksemburczyk po śmierci swojej pierwszej żony Marii andegaweńskiej, która wyniosła go na tron węgierski, ożenił się po raz drugi z Małgorzatą, pragnąc w ten sposób utrwalić swoje panowanie na zhołdowanym przez dziada Śląsku. Zdetronizowanie Wacława otworzyło jednak przed nim nową, niespodziewaną szansę. Pod swoim berłem mógł połączyć królestwa Niemiec, Czech i Węgier, a także uzyskać koronę cesarską. Małgorzata nie nadawała się absolutnie do tych planów i dlatego też została odprawiona, zapewne jeszcze przed skonsumowaniem małżeństwa. Załamana, umarła w kilka lat później.

Zygmunt poślubił Barbarę cylejską, której babka była ciotką jego pierwszej żony Marii andegaweńskiej i która utrwalała w ten sposób jego nadwątlone panowanie na Węgrzech. Barbara była także blisko spowinowacona z Piastami, co otwierało przed nim perspektywy na ewentualną sukcesję tronu polskiego. Tronu tego wprawdzie nigdy nie zdobył, ale na cztery lata przed swoją śmiercią zdołał uzyskać koronę cesarską.

O małżeństwie Zygmunta z Barbarą nie można powiedzieć nic dobrego. "Tę szlachetnego rodu, lecz bezecnego życia niewiastę często mąż Zygmunt na gorszących imał uczynkach. Ale sam grzesznik, musiał przebaczać grzesznicy" - pisał Eneasz Piccolomini, późniejszy papież Pius II. Owocem tego związku była córka Elżbieta, która poślubiła Albrechta V Habsburga. To z ich córką, także Elżbietą, ożenił się Kazimierz Jagiellończyk.

Tą właśnie drogą krew piastowska spłynęła do nowej, jagiellońskiej dynastii.

Na targowisku dynastii

WXIV wieku na tronie polskim zasiadali królowie wywodzący się aż z czterech dynastii: czeskich Przemyślidów, polskich Piastów, francusko-węgierskich Andegawenów i litewskich Jagiellonów. Zadecydowało o tym przede wszystkim narastające przekonanie, że państwo polskie nie jest nieodwracalnie związane z dynastią, lecz jest dobrem szlacheckim i szlachta odpowiada za jego polityczną konstrukcję.

Panowanie Przemyślidów stanowiło wprawdzie krótki, ale godny odnotowania epizod w historii Polski.

Po skrytobójczej śmierci Przemysła II wielkopolskiego w 1296 roku król czeski Wacław II, pokonawszy swoich piastowskich przeciwników, koronował się w 1300 roku na polskiego monarchę. Dla legitymizacji tego faktu powoływał się na swoje koligacje rodzinne. Był on bowiem siostrzeńcem żony Leszka Czarnego, szwagrem Bolesława mazowieckiego, a ponadto poślubił córkę Przemysła II Ryksę. Zawarł także kontrakt ślubny z najstarszym Piastem z pierworodnej linii dynastycznej - Bolesławem III Rozrzutnym, oddając mu za żonę własną córkę Małgorzatę.

Wszystkie te argumenty, zbierane z podziwu godną dokładnością, nie upoważniały oczywiście Wacława do dziedziczenia korony polskiej, ale głos decydujący miała w tym wypadku szlachta małopolska. To za jej przyzwoleniem zasiadł on na wawelskim tronie.

Nowy monarcha był synem Przemysła Ottokara II i Kunegundy z Rurykowiczów, która do kobiet cnotliwych nie należała i ojcostwo Przemysła stanąć mogło pod znakiem zapytania. Kunegunda żyła oficjalnie z czeskim wielmożą Zawiszą z Falkensteinu, któremu urodziła także syna. Po śmierci Przemysła Zawisza stał się nie koronowanym władcą Czech, aż do czasu, kiedy to na rozkaz Wacława odrąbano mu głowę zaostrzoną deską.

Rozwiązłe życie matki nie pozostało bez wpływu na jej syna, gdyż po śmierci swojej pierwszej żony Guty z Habsburgów począł prowadzić niezwykle rozpustny tryb życia. Człowiek słabego zdrowia, bał się jednak panicznie śmierci i z objęć kochanek podążał prosto do klasztornej celi, w której biczował się, leżał krzyżem i szeptał modlitwy. Zmarł młodo mając zaledwie trzydzieści cztery lata.

Jego syn Wacław III, zrodzony z Habsburżanki, był także młodzieńcem nie uznającym przykazań boskich. Hołdował nader swawolnym obyczajom, a codzienne pijatyki kończyły się zwykle wyprawami do miasta i polowaniem na dziewczęta. Pragnął podkreślić swoje prawa do korony polskiej, więc ożenił się z Piastówną Wiolą Elżbietą, córką Mieszka oświęcimskiego, ale mimo to tronu objąć nie zdołał. Zginął zasztyletowany w Ołomuńcu, w wieku zaledwie siedemnastu lat. Na nim skończył się czeski epizod w historii Polski i na nim wygasła dynastia Przemyślidów w swej pierworodnej linii.

Po koronę sięgnął książę brzesko-kujawski Władysław Łokietek. W myśl legitymizmu królewskiego jego prawa do tej korony nie były wcale większe niż czeskiego poprzednika. Prawnie tron Polski przysługiwał w tym czasie wspomnianemu już Bolesławowi III Rozrzutnemu. Wywodził się on w prostej linii od najstarszego syna Bolesława Krzywoustego - Władysława Wygnańca (w szóstym pokoleniu), był prawnukiem Henryka Pobożnego i Anny, córki Przemysła Ottokara II. Jego matką była Elżbieta wielkopolska, wnuczka króla Węgier Beli i Marii, córki cesarza Nicei Laskariosa. Żonaty był z Małgorzatą, córką Wacława II, poprzez którą spowinowacony był z królem rzymskim Albrechtem Habsburgiem, królem Czech Janem Luksemburczykiem i z ruską dynastią Rurykowiczów. Rodzinne parantele godne były zatem pozazdroszczenia.

Bolesław używał wprawdzie tytułu "dziedzic królestwa polskiego", ale nigdy po to królestwo nie sięgnął. Zmarł na zamku brzeskim z przejedzenia, jako całkowicie zrujnowany utracjusz, wyklęty przez papieża Benedykta XIII. Dziwnym trafem skoligacony on był bardzo blisko z przedsiębiorczym Łokietkiem, ponieważ matka Bolesława i żona Łokietka były rodzonymi siostrami.

Po Łokietku koronę odziedziczył jego syn Kazimierz Wielki, którego śmierć bez męskiego sukcesora doprowadzić miała do kolejnej zmiany dynastii. Zmiana ta była jednakże pewnym nieporozumieniem, ponieważ w momencie śmierci Kazimierza żyło jeszcze dwudziestu pięciu książąt piastowskich z linii brzesko-legnickiej, głogowskiej, żagańskiej, oleśnickiej, ziębickiej, opolskiej, oświęcimskiej, cieszyńskiej, kujawskiej i mazowieckiej. Wszyscy oni, z wyjątkiem książąt mazowieckich, w myśl zasad dynastycznych mieli większe prawa do korony niż Władysław Łokietek i jego syn. Dziedzicem królestwa powinien był zostać wnuk Bolesława III Rupert legnicki, który dożył 1409 roku. Wtedy właśnie wymarła pierworodna linia piastowska, gdyż żona Ruperta i wdowa po Kazimierzu Wielkim - Jadwiga - urodziła mu jedynie dwie córki, z których starsza poślubiła Rudolfa III, elektora saskiego, a młodsza wstąpiła do wrocławskiego klasztoru.

Trwające sześćdziesiąt lat panowanie Łokietka i Kazimierza Wielkiego wytworzyło jednak w społeczeństwie polskim przekonanie, iż to linia kujawska jest prawowitym sukcesorem korony. Kazimierz umierał bez legalnego męskiego potomka, chociaż pozostawił po sobie co najmniej czterech synów nieślubnych. Dwie żony urodziły mu cztery córki, ale prawo polskie nie przewidywało dziedziczenia w linii żeńskiej. Najstarszą córkę wydano za mąż za Bogusława V pomorskiego. Urodziła ona syna Kazimierza zwanego później Kaźkiem słupskim, córkę Elżbietę, żonę cesarza Karola IV, i córkę Annę, żonę króla Anglii Ryszarda Plantageneta.

Drugą córkę królewską wyswatano za Ludwika Wittelsbacha, a trzecią za znanego z okrucieństwa hrabiego cylejskiego Wilhelma. Wnuczka Kazimierza, zrodzona w tym małżeństwie, została później drugą żoną Władysława Jagiełły. Czwarta córka, najmłodsza, wyszła za mąż za jakiegoś bliżej nieznanego wielmożę z Bośni lub Chorwacji.

Kazimierz, jak widać, nie zdołał zabezpieczyć sukcesji swoim córkom, zdołał ją wszakże przekazać własnemu siostrzeńcowi, królowi Węgier Ludwikowi. Podpisywał z nim kilkakrotnie układy o dziedziczeniu, dostrzegłszy w nich doraźne korzyści polityczne. Układy te przewidywały jednak, iż w wypadku braku męskiego potomstwa u Andegaweńczyka korona powróci ponownie do Polski i przejmie ją usynowiony wnuk Kazimierza - Kaźko słupski. Ludwik przez siedemnaście lat małżeństwa był bezdzietny i wszystko zapowiadało, iż panowanie Andegawenów będzie jedynie kolejnym, niewiele znaczącym incydentem w historii Polski.


<== previous lecture | next lecture ==>
Monarsze sekrety 5 page | Monarsze sekrety 7 page
lektsiopedia.org - 2013 год. | Page generation: 1.503 s.