Студопедия
rus | ua | other

Home Random lecture






Monarsze sekrety 7 page


Date: 2015-10-07; view: 420.


W tym miejscu rozpoczęły się jednak matactwa siostry Kazimierza i matki Ludwika - Elżbiety. Skłoniła ona papieża Urbana V do przyznania jej sukcesji po bracie. Sukcesja ta przechodziła na jej syna Ludwika i jego potomstwo. Było to o tyle istotne, iż Ludwikowi urodziła się właśnie córka Katarzyna.

Andegaweńczyk nie zasypiał gruszek w popiele, gdyż natychmiast po śmierci Kazimierza przybył do Krakowa i dokonał aktu koronacji. Księcia piastowskiego Władysława Opolczyka wyznaczył swoim namiestnikiem w Polsce i rozpoczął intensywne zabiegi dyplomatyczne zmierzające do unieważnienia zastrzeżeń w dawnych układach dynastycznych i przeniesienia praw dziedziczenia na swe żeńskie potomstwo. Cel ten został osiągnięty w 1374 roku, kiedy w Koszycach Andegaweńczyk uzyskał zgodę polskiej szlachty, udzielając jej w zamian poważnych przywilejów. Rzecz ciekawa, iż zgody takiej nie potrafił uzyskać poprzednik Ludwika - Kazimierz Wielki.

Sprawa sukcesji po Kazimierzu uległa jednak komplikacji, kiedy to o schedę upomniał się drobny książę piastowski z Gniewkowa - Władysław Biały. Z Kazimierzem łączyło go bliskie pokrewieństwo, ponieważ jego dziad Siemomysł był starszym bratem Władysława Łokietka. Jego matką była Konstancja, córka Henryka Pobożnego i Anny z czeskich Przemyślidów.

Prawa Siemomysła do tronu polskiego były zatem obiektywnie rzecz biorąc większe niż prawa młodszego Łokietka, którego matka Eufrozyna była córką Kazimierza opolskiego i bliżej nieznanej Bułgarki o imieniu Wiola. Los wszakże zrządził, iż to Łokietek zasiadł na tronie, a Siemomysł pozostał tylko protoplastą bocznej linii inowrocławsko-gniewkowskiej.

Syn Siemomysła Kazimierz III spierał się wprawdzie o spuściznę z królem Kazimierzem Wielkim, ale żadnej roli w polityce polskiej nie odegrał. Umierał jako drobny książę dzielnicowy, pozostawiając po sobie syna Władysława Białego i córkę Elżbietę.

Córkę tę wydano za bana Bośni Stefana. Z małżeństwa tego pochodziła także Elżbieta, uważana za jedną z najpiękniejszych kobiet swojej epoki. Poślubił ją król Węgier Ludwik i urodziła mu ona trzy córki, wśród których była Jadwiga, przyszła władczyni Polski.

Władysław Biały miał zatem szerokie koneksje rodzinne i kiedy po śmierci ojca objął swoje malutkie księstwo gniewkowskie, nie chciał podporządkować się władzy swego wuja Kazimierza Wielkiego i toczył z nim nieustanne spory.

W 1359 roku ożenił się z piękną księżniczką Elżbietą, córką Alberta strzeleckiego z Piastów opolskich i Agnieszki, księżniczki magdeburskiej. Było to małżeństwo zawarte z miłości, ponieważ kiedy po roku Elżbieta zmarła, nie pozostawiając mu potomka, Władysław sprzedał swoje księstwo Kazimierzowi i wzorem błędnych rycerzy wyruszył na poszukiwanie przygód. Był na Malcie i na Cyprze, dotarł do Ziemi Świętej, a następnie przez Francję i Niemcy pociągnął na dwór cesarski do Pragi. Nie zabawił tam jednak długo. Wstąpił do zakonu krzyżackiego i wziął udział w wyprawie na Litwę. Nawracanie pogan za pomocą miecza nie przypadło mu jednak do gustu, ponieważ opuścił Malbork i ruszył na dwór papieski do Awinionu. Przez dwa tygodnie obracał się w wesołym towarzystwie biskupów i kardynałów, aby potem, niespodziewanie dla wszystkich, wstąpić do surowego zakonu cystersów. Pomimo złożonych ślubów zakonnych po kilku miesiącach uciekł z klasztoru i przeniósł się do benedyktynów w Dijon. Został tam nawet diakonem.

Po śmierci Kazimierza, kiedy w Polsce nastąpiło bezkrólewie i wybuchły spory o dziedzictwo tronu, do Dijon przybyła delegacja Wielkopolan z propozycją, aby Władysław przyjął koronę. Książę natychmiast udał się do Awinionu, aby prosić papieża o dyspensę ze ślubów zakonnych. Zgody wszakże nie otrzymał, a papież zagroził mu nawet ekskomuniką. Nie zrażony tym Władysław samowolnie zrzucił habit i pojechał do Polski.

W Wielkopolsce przyjęto go nad wyraz serdecznie i w przeciągu jednego dnia bez żadnego oporu zajął Włocławek, Gniewków i Złotoryję. Na jego stronę przeszedł kanclerz królewski Janko z Czarnkowa, który usiłował nawet wykraść dla niego insygnia koronne z królewskiego grobu. Został za to uwięziony i pozbawiony stanowiska.

Przeciwko Władysławowi wyruszyła jednak ekspedycja kierowana przez starostę Sędziwoja z Szubina. Wyparty z Gniewkowa, schronił się książę w Złotoryi. Tam wsławił się bezprzykładnym okrucieństwem, jako że spalił żywcem dwóch mieszczan, których podej- rzewał o zdradę. Raniony i pokonany, dostał się do niewoli Bartosza z Wiszemberga. Kiedy wykurował się z ran, Bartosz zaopatrzył go w pieniądze i wyprawił do Budy. Jechał tam chętnie, ponieważ jego siostrzenica została królową Węgier. Wyjednała mu ona przychylność królewską i Ludwik zgodził się odkupić od niego księstwo gniewkowskie, które Władysław sprzedał już raz Kazimierzowi. Książę nie przyjął ofiarowywanego mu opactwa benedyktyńskiego na Węgrzech i ponownie pociągnął do Krzyżaków. Po drodze zmienił jednak plany i przez Lubekę powrócił do swojego klasztoru w Dijon.

Po śmierci Ludwika Andegawena raz jeszcze postanowił podjąć próbę przejęcia korony polskiej, uzyskując tym razem poparcie papieża Klemensa VII.

Nie czuł się jednak zbyt dobrze i wyruszył dopiero w 1388 roku, kiedy to na tronie polskim zasiadł już Jagiełło. Zdołał dotrzeć jedynie do Strasburga, gdzie powaliła go śmiertelna choroba. Cały swój majątek oddał zakonnikom, prosząc, aby po jego śmierci corocznie odprawiali uroczyste egzekwie za jego duszę. Pochowano go w Dijon, a zwyczaj egzekwii przetrwał kilka stuleci. Zatarło się już wtedy imię księcia i nazywano go "błędnym królem Lancelotem".

Tymczasem w Polsce już od kilku lat trwały gorączkowe zabiegi mające potwierdzić prawo córek Ludwikowych do tronu polskiego. Najstarsza, Katarzyna, zmarła wprawdzie w dzieciństwie, ale Ludwikowi urodziły się dwie następne córki: Maria i Jadwiga. Usiłowano zatem uzyskać zgodę Polaków na sukcesję dla Marii, zaręczonej z Zygmuntem Luksemburczykiem, prawnukiem Kazimierza Wielkiego i siostrzeńcem Kaźka słupskiego. I znów przywileje dla szlachty wyjednały zgodę. Kiedy jednak po śmierci Ludwika Węgrzy, nie oglądając się na żadne układy, wybrali Marię swoją królową, do dyspozycji pozostała już tylko najmłodsza, Jadwiga - zaręczona z Wilhelmem Habsburgiem.

Na zjeździe szlachty polskiej w Sieradzu zaakceptowano kandydaturę Jadwigi, ale odrzucono kandydaturę jej przyszłego męża Wilhelma. Zgłoszona została propozycja, aby Jadwigę poślubił książę mazowiecki Siemowit IV, którego okrzyknięto nawet królem, chociaż arcybiskup wzbraniał się przed dokonaniem koronacji. Siemowit snuł nawet plany porwania i poślubienia Jadwigi, ale stojący przy królowej panowie małopolscy udaremnili tę próbę. Nie dopuszczono do dziewczyny także Wilhelma, który przybył do Krakowa, aby upomnieć się o swoje prawa małżeńskie. Na Wawelu rozgrywano w tym czasie wielką partię polityczną, w wyniku której na męża młodziutkiej Jadwigi wybrany został trzykrotnie od niej starszy wielki książę litewski Władysław Jagiełło. Potem sprawy potoczyły się już błyskawicznie. 12 lutego 1386 roku Jagiełło przybył do Krakowa, 15 lutego przyjął chrzest, 18 lutego zawarł związek małżeński z Jadwigą, a 4 marca został koronowany na króla polskiego. W ten sposób, po kolejnym epizodzie andegaweńskim, na tronie wawelskim zasiadła już czwarta w ciągu jednego stulecia dynastia. Panować ona miała przez następne dwa wieki.

Rok 1370, w którym umarł Kazimierz Wielki, uznaje się powszechnie za koniec dynastii piastowskiej. A przecież Piastowie przeżyli w Polsce nie tylko Jagiellonów, ale i Wazów. Ostatni Piast umierał w tym czasie, kiedy korona królewska spoczywała już na skroniach Jana III Sobieskiego. Rzecz ciekawa, iż najdłużej przetrwała pierworodna linia śląska, którą specyficzny splot wydarzeń odsunął od dziedziczenia.

Przekleństwo Andegawenów

Król Polski, a także władca Węgier Ludwik na dobrą sprawę nie miał w sobie nic z Węgra. Był właściwie zniemczonym Francuzem, ponieważ dynastia andegaweńska stanowiła proste odgałęzienie królewskiej dynastii Kapetyngów. Jej założyciel Karol był bowiem synem Ludwika VIII i młodszym bratem Ludwika IX Świętego.

W 1266 roku Karol Andegaweńczyk, na prośbę papieża Klemensa IV, uderzył ze swoją prowansalską armią na rządzone przez Hohenstaufów królestwo Neapolu i Sycylii. W dolinie Grandelli, po krwawej bitwie, pokonał cesarskiego brata Manfreda.

W dwa lata później, na czele pokaźnej armii, przybył do Italii cesarski syn Konradyn, aby odebrać Francuzom dziedzictwo szwabskiego domu. Pokonany w pobliżu jeziora Fucino, musiał salwować się ucieczką. Błąkał się po okolicy, ale zdradzony przez przypadkowego rybaka, dostał się w ręce Karola. Ten skazał go na śmierć. Konradyna, praprawnuka Ryksy Piastówny, ścięto w Neapolu w 1269 roku.

Rządy Karola I były nader okrutne. Król mścił się na stronnikach Konradyna, kazał ich torturować, obcinać im kończyny, palić żywcem. Kiedy umarł w końcu na febrę, rządy po nim objął Karol II Kulawy, żonaty z Marią, córką Stefana V z węgierskich Arpadów. W przeciwieństwie do swego ojca Karol II był człowiekiem spokojnym, nie lubił wojen i przelewu krwi. Największe ukontentowanie sprawiała mu królewska łożnica, w której spłodził aż dziewięcioro dzieci.

Jego pierworodny syn Karol Martel, żonaty z Klemencją Habsburżanką, po śmierci Andrzeja II Arpada został sukcesorem królestwa węgierskiego, a po śmierci ojca miał także objąć królestwo neapolitańskie.

Młodszy syn Karola II nie rościł żadnych pretensji do sukcesji, gdyż poświęcił się karierze duchownej. Został biskupem Tuluzy, a po śmierci uznano go za świętego. Ambicje związane z objęciem tronu neapolitańskiego przejawiał natomiast trzeci syn, Robert. To on namówił zaufanego franciszkanina, aby podał bratu zatrutą hostię. Po Martelu pozostał jednak jego syn Karol Robert. Na skutek intryg własnego stryja na dworze papieskim pozbawiono go wszakże sukcesji neapolitańskiej, którą papież przekazał właśnie Robertowi.

W kilka lat później doszło w Paryżu do pamiętnego procesu templariuszy, w wyniku którego wielki mistrz zakonu Jakub de Molay i prowincjał Normandii Galfryd de Charnay spaleni zostali na stosie. Z wyżyn płonącego stosu Jakub wypowiedział słowa sławnego przekleństwa: "Hańba, hańba! Patrzcie jak giną niewinni. Hańba na was wszystkich! Bóg was osądzi. Papieżu Klemensie... Rycerzu Wilhelmie Nogaret... Królu Filipie... Zanim rok minie powołuję was przed sąd Boży po sprawiedliwą karę. Przeklęci! Przeklęci! Wszyscy przeklęci po trzynaste pokolenie waszego rodu".

I stała się rzecz dziwna. Król Francji Filip IV, papież Klemens V i sędzia Wilhelm Nogaret umarli jeszcze tego samego roku, a pierworodna linia Kapetyngów wymarła już w następnym pokoleniu, chociaż na tronie zasiadali kolejno trzej synowie Filipa: Ludwik X, Filip V i Karol IV. Umierali oni bez męskiego potomstwa w wieku dwudziestu sześciu, dwudziestu ośmiu i trzydziestu jeden lat. Przekleństwo objęło także boczne linie dynastii. Wywodzący się z niej królowie odznaczali się również znaczną krótkowiecznością, padali ofiarą obłędu i przeróżnych chorób, ginęli otruci, uduszeni lub zasztyletowani.

Przekleństwo templariuszy dotknęło także Andegawenów, którzy nie tylko wywodzili się w prostej linii od Kapetyngów, ale byli z nimi dodatkowo nader mocno skoligaceni. Córka Karola Mar-tela Klemencja poślubiła króla Ludwika X, jej ciotkę Małgorzatę wydano za mąż za Karola de Valois, ojca późniejszego króla Filipa VI, a stryj Klemencji, Filip de Taranto, ożenił się z garbatą i rozpustną Katarzyną, córką tegoż Karola de Valois.

Karol Robert żenił się trzykrotnie. Pierwszą jego żoną była Maria, córka Kazimierza bytomskiego, ale urodziła mu ona jedynie dwie córki, które umarły nader młodo. Dziecko zrodzone z drugą żoną, Beatrycze luksemburską, przeżyło zaledwie kilka miesięcy, a jego matka zmarła przy porodzie. Trzecia żona, Elżbieta, córka Władysława Łokietka, urodziła mu wprawdzie pięciu synów, ale poza Ludwikiem umarli oni także w młodym wieku. Karol zmarł w niemowlęctwie, Władysław dożył lat pięciu, Andrzej siedemnastu, a Stefan dwudziestu dwóch. Syn Stefana nie przeżył lat czterech.

Wydawało się, iż najświetniejsza kariera czeka brata króla Ludwika, Andrzeja, który dzięki swemu małżeństwu miał odzyskać sukcesję neapolitańską. Następcą króla Neapolu Roberta został bowiem jego syn zrodzony w małżeństwie z Violantą aragońską - Karol. Robert miał wprawdzie jeszcze syna z damą dworu królowej Gugielmą Cantelmo oraz córkę z Marią d'Aquino, ale dzieci te nie miały żadnych praw do sukcesji. Karol nie przeżył jednak własnego ojca. Pozostała po nim słynna z piękności i rozwiązłości córka Joanna, po śmierci dziada królowa Neapolu. To właśnie Joannę pojął Andrzej za żonę.

Joanna nie znosiła swojego gburowatego męża. Miała w tym czasie licznych kochanków, między innymi Roberta de Cabani, Bertranda d'Artois, Rajmonda di Catania. Małżeństwo nie było jej wcale na rękę i dlatego kazała swego męża udusić. Po trzech miesiącach powiła syna Karoberta, którego do chrztu trzymał papież Klemens VI. Nikt w Neapolu nie wierzył wprawdzie w ojcostwo Andrzeja - przypisywano je któremuś z licznych kochanków królowej. Dwór neapolitański przypominał bowiem w tym czasie biblijną Sodomę. Nie tylko Joanna, ale także jej ciotki: Katarzyna, Matylda i Agnieszka prześcigały się w rozpuście, trwoniąc skarb państwa na swych zalotników, z których wielu dorobiło się pokaźnej fortuny.

Ludwik dowiedziawszy się o śmierci brata zapowiedział krwawą zemstę. Pociągnął do Neapolu, gdzie począł rozprawiać się z mordercami Andrzeja. Na pierwszy ogień poszli Rajmond di Catania i Robert de Cabani. Wleczono ich po ulicach miasta, rozrywano ciała obcęgami, aż wreszcie spalono na stosie.

Joanna na wszelki wypadek opuściła Neapol i udała się do Francji. Wróciła, kiedy nadciągająca epidemia dżumy zmusiła Ludwika do powrotu na Węgry. Wyjeżdżając zabrał ze sobą młodego Karoberta, który umarł jednak po kilku miesiącach.

Owdowiała królowa Neapolu jeszcze trzy razy wyprawiała sobie wesele. Najpierw poślubiła Ludwika z Tarentu, swego bliskiego kuzyna, później Giacomo d'Aragona, a na koniec Ottona z Brunszwiku. Wszyscy jej mężowie umierali młodo i to na ogół w sposób dość gwałtowny. Życie Joanny dopełniło się za sprawą innego kuzyna, Karola III z Durazzo, który pojmał ją i kazał udusić. Nie jest wykluczone, że działał on w porozumieniu z królem Ludwikiem.

Król Węgier, który tytułował się także królem Sycylii i Jerozolimy, nie powrócił już więcej do Neapolu. Znacznie bliższe były mu królestwa węgierskie i polskie, które zamierzał zostawić swoim córkom. Kiedy jednak umarł, o sukcesję po nim upomniał się jego kuzyn, wzmiankowany już Karol III z Durazzo. Przybył nawet do Budy, ale na polecenie królowej-wdowy został pochwycony i zamordowany. Tron węgierski objęła Maria, poślubiona Zygmuntowi Luksemburczykowi.

Najmłodsza córka Ludwika, Jadwiga, wbrew swojej woli poślubiła starego i nieokrzesanego Jagiełłę i została królową Polski. Przez trzynaście lat pożycia z Jagiełłą nie zachodziła jednak w ciążę i wydawało się, iż rządy Jagiellonów będą jedynie krótkim historycznym incydentem. Wielka radość zapanowała zatem w 1399 roku, kiedy okazało się, że królowa jest w ciąży. Urodziła córkę Elżbietę, ale zarówno ona, jak i matka umarły przy porodzie.

Córka Jagiełły była ostatnim potomkiem Andegawenów węgierskich. Linia neapolitańska przetrwała zaledwie kilkanaście lat dłużej. Kiedy jednak Jadwiga umierała w aureoli świętości, ostatni panujący w Neapolu, Władysław, schodził z tego świata jako znienawidzony tyran, morderca i rozpustnik.

Przeklęty przez mistrza templariuszy ród Kapetyngów w swojej głównej linii andegaweńskiej wymarł w pokoleniu czwartym. Klątwa trwała jednak aż po pokolenie trzynaste. Objęła ona odgałęzienie Walezjuszy, w którym częściej posługiwano się trucizną i sztyletem niż dyplomacją. Przeklęty był zatem jeszcze król Polski i Francji Henryk Walezy i jego następca Henryk IV z Nawarry, których życiu położył kres sztylet mordercy.

Ofiara przerośniętych ambicji

Jedną z najbardziej negatywnych postaci w historii Polski był bez wątpienia książę Władysław opolski. Zostawił on jednak po sobie zadziwiający pomnik: klasztor jasnogórski z jego cudownym obrazem. Historycy charakteryzowali Władysława jako przewrotnego obłudnika i egoistę, zdrajcę i krzywoprzysięzcę, ogarniętego chciwością i pychą, dbającego wyłącznie o własne interesy. Nie znalazł się ani jeden obrońca, który powiedziałby o nim coś pozytywnego, i opinia o Opolczyku jest równa mniej więcej opinii o Bolesławie Rogatce. A przecież trudno ich porównywać, gdyż Władysław w drugiej połowie XIV wieku należał do najpotężniejszych panów królestwa polskiego i zamierzał nawet sięgnąć po koronę.

Książę ten wywodził się z bocznej linii Piastów opolskich i był synem Bolka II i Beatrycze, córki Bernarda świdnickiego. Peryferyjność dynastyczna nie pozbawiła go wszakże królewskich koneksji. Poprzez matkę był prawnukiem Władysława Łokietka, a poprzez swoją kuzynkę Annę, trzecią żonę Karola IV, skoligacony był także z dworem cesarskim. Jego cioteczna babka Elżbieta Łokietkówna była matką króla Węgier Ludwika. Władysław posiadał także szerokie koneksje kościelne, ponieważ jego dwie siostry były klaryskami w Budzie, dwie cysterkami w Trzebnicy, a brat Henryk przyjął święcenia kapłańskie na dworze cesarskim. Nic przeto dziwnego, iż ten drobny książę piastowski, który początkowo władał jedynie połową Opola, już od młodości sposobić się począł do odegrania wielkiej roli politycznej. Swojej szansy postanowił szukać przede wszystkim na dworze węgierskim. Pozostawił zatem swoje ubogie księstwo i wyjechał do Budy, gdzie poślubił Elżbietę, córkę wołoskiego wojewody Mikołaja Besaraba. Przebywał stale u boku króla Ludwika i tam uczył się trudnej sztuki rządzenia i dyplomacji. Król w nagrodę za jego wierną służbę obdarzył go rozległymi włościami na Węgrzech.

Pierwszym sukcesem dyplomatycznym Władysława było zażegnanie sporu pomiędzy Ludwikiem a cesarzem Karolem IV. Przyczyna sporu była zgoła prozaiczna, gdyż pijany cesarz nazwał królewską matkę "bezwstydną psotnicą". Urażony król węgierski sposobić się jednak począł do wojny. Wojnie tej zapobiegł zręczny Opolczyk, który podjął się mediacji i zdołał doprowadzić do ugody. Zyskał sobie tym uznanie obu monarchów i jemu też powierzono prowadzenie układów w sprawie zaślubin cesarskiego syna Wacława z bratanicą Ludwika Elżbietą. Małżeństwo nie doszło wprawdzie do skutku, ale Władysław otrzymał tytuł wojewody węgierskiego i żupana bratysławskiego. Reprezentował potem Ludwika na pogrzebie Kazimierza Wielkiego i pilnował w Krakowie andegaweńskich interesów. Z powierzonej sobie roli wywiązał się widocznie bez zarzutu, gdyż w nagrodę otrzymał ziemię wieluńską. Powierzono mu także prowadzenie pertraktacji w sprawie małżeństwa córki Ludwika Marii z Zygmuntem Luksemburczykiem. Do ręki Andegawenki aspirowali także Habsburgowie i doszło nawet między nimi a księciem opolskim "do słów nieprzystojnych i skandalicznych czynów", jak to relacjonował później nuncjusz papieski. Kiedy małżeństwo córki królewskiej i cesarskiego syna zostało już zawarte, Ludwik mianował Władysława namiestnikiem Rusi Czerwonej.

Przez sześć lat książę energicznie administrował na Rusi, prowadził tam zakrojoną na szeroką skalę akcję kolonizacyjną. Zrodziło się nawet podejrzenie, iż zamierzał oderwać Ruś od państwa polskiego i uczynić z niej własne królestwo.

Jako namiestnik Rusi Władysław służył jednak Ludwikowi i to jego uważać można za autora przywilejów koszyckich, które zagwarantować miały królewskiej córce następstwo polskiego tronu.

Kiedy w 1378 roku wybuchła w Krakowie antywęgierska rebelia, Ludwik uczynił Władysława wielkorządcą Polski w randze wicekróla. Opolczyk był jednak w Polsce bardzo niepopularny, gdyż zarzucano mu germanizacyjne ciągoty, i rycerstwo zbuntowało się przeciwko jego władzy. Wysłano poselstwo do króla z żądaniem pozbawienia go tego urzędu. Ludwik ugiął się i odwołał Władysława, ale sowicie go wynagrodził ofiarowując mu ziemie: bydgoską, złotowską, wałecką, inowrocławską, gniewkowską, złotoryjską i dobrzyńską.

Zostawszy właścicielem ziem graniczących z Krzyżakami, książę zadbał natychmiast o nawiązanie przyjaznych stosunków z zakonem, który darzył "szczególną przychylnością i miłością".

Po śmierci swojej pierwszej żony Elżbiety pomyślał także o tym, aby związać się z dworem mazowieckim, zaślubił więc córkę Siemowita III - Eufemię.

Twarde rządy Opolczyka nie zjednywały mu zwolenników, a kiedy obłożył duchowieństwo podatkami, biskup płocki Dobiesław rzucił na niego klątwę, którą na polecenie króla anulował wszakże arcybiskup gnieźnieński. Zapragnąwszy zabezpieczyć się na przyszłość od strony Kościoła, Władysław wprowadził na stolicę biskupią w Poznaniu swojego dwudziestoletniego bratanka Jana Kropidłę, którego protegował także na urząd arcybiskupa gnieźnieńskiego. Ufundował również klasztor paulinów w Częstochowie, do którego sprowadził z Rusi słynący cudami obraz Matki Boskiej, malowany rzekomo przez świętego Łukasza Ewangelistę.

Śmierć Ludwika, a zaraz po niej śmierć książęcego brata Bolka III i księcia Henryka niemodlińskiego, z którym Opolczyk związany był układem o dziedziczenie, stworzyły nową sytuację polityczną. Przejąwszy księstwo niemodlińskie oraz całe księstwo opolskie, stał się Władysław największym magnatem ówczesnej Polski i postanowił ubiegać się o koronę królewską. Zjawił się na sejmie w Sieradzu, na którym zadecydować miano o następstwie tronu, ale spotkał go tutaj poważny zawód. Rycerstwo opowiedziało się za jego szwagrem Siemowitem IV. Oburzony tym książę gorąco protestował, zarzucając szlachcie, iż pragnie wybrać człowieka bez żadnych zasług i doświadczeń oraz że łamie zaprzysiężone przez siebie pacta. Przemówienie to dotknęło do żywego Wielkopolan, którzy chcieli go nawet uwięzić. Sejm uchwalił w konsekwencji, iż następstwo tronu przypada Jadwidze, pod warunkiem wszakże, iż odzyska ona ziemie darowane przez Ludwika Władysławowi. Wybór kandydata na męża królowej odłożono na termin późniejszy.


<== previous lecture | next lecture ==>
Monarsze sekrety 6 page | Monarsze sekrety 8 page
lektsiopedia.org - 2013 год. | Page generation: 1.865 s.