|
Orgon, Kleant, DorynaDate: 2015-10-07; view: 425. Scena 5
Jedna z najkomiczniejszych scen w utworze. Orgon, który powrócił do domu po dłuższej nieobecności prosi Dorynę, by zdała mu relację z tego, co działo się pod jego nieobecność. Służąca opowiada o chorobie pani Elmiry, ale mężczyzna zamiast słuchać ciągle wypytuje się o to, jak ma się Tartuffe. Mimo, że Świętoszek jadł za dwóch, spał jak dziecko i pił wino na śniadanie, to dla Orgona był „biedaczkiem”.
Orgon spodziewał się, że przywita go Tartuffe, dlatego jego słowa wyraziły pewne rozczarowanie:
„A, to ty? Jak się masz?”,
tak przywitał się z Kleantem, pierwszą napotkaną osobą w mieszkaniu. Szwagier wypytywał Orgona o jego podróż służbową na wieś, ale gospodarz domu najpierw chciał usłyszeć od Doryny o wszystkim, co wydarzyło się ostatnio w jego mieszkaniu. Służąca powiedziała, że pani Elmira była dwa dni wcześniej bardzo chora i męczyła ją gorączka. Orgon przerwał jej i zapytał o Świętoszka. Doryna odpowiedziała, że u niego nic się nie zmieniło i że wyglądał jak okaz zdrowia. Orgon odparł: „Biedaczek!”. Doryna ponownie zaczęła opowiadać o chorobie pani Elmiry, o tym, że kobieta nie mogła nic jeść i uskarżała się na mocny ból głowy. Orgon ponownie jej przerwał i zapytał o Tartuffe'a. Służąca odpowiedziała, że gość z wielkim apetytem zjadł wielką kolację, na którą składał się barani comber i dwie kuropatwy. Orgon odparł po raz drugi: „Biedaczek!”. Doryna kontynuowała mówiąc, że pani Elmira przez całą noc nie mogła zmrużyć oka, ponieważ męczyły ją straszne bóle. Orgon ponownie jej przerwał, pytając o Tartuffe'a. Służąca powiedziała, że po kolacji położył się w swoim łóżku i smacznie spał do rana. Orgon odparł po raz trzeci: „Biedaczek!”. Służąca dalej opowiadała, że z samego rana panią Elmirę udało się namówić na upust krwi, co jej wyraźnie pomogło. Orgon po raz kolejny przerwał kobiecie i zapytał o Tartuffe'a. Doryna odpowiedziała, że gość z samego rana, do śniadania wypił trzy lampki wina. Orgon po raz czwarty odparł: „Biedaczek!”.
|