|
Marianna, DorynaDate: 2015-10-07; view: 428. Scena 3
Doryna ma za złe Mariannie, że ta nie potrafi się sprzeciwić ojcu i służąca musi za nią nadstawiać karku. Młódka zapewnia, że jeżeli Orgon zmusi ją do poślubienia Tartuffe'a, to popełni samobójstwo.
Doryna miała za złe Mariannie, że ta nie się nie odzywała i niemal zgodziła się na szalony pomysł ojca. Służąca powiedziała, że nie będzie nadstawiać więcej karku za córkę Orgona. Marianna nie wiedziała jak może sprzeciwić się woli ojca. Doryna powiedziała jej, że musi sama wybrać sobie mężczyznę, z którym chce spędzić resztę życia, a nie dawać sobie narzucać wolę innych ludzi. Marianna powiedziała:
„Cóż, gdy na widok ojca taki strach mnie zbiera, Że wprost na ustach słówko mi każde zamiera”.
Doryna zapytała ją wprost, czy kocha Walerego. Marianna oburzyła się nieco, ponieważ wiele razy zwierzała się służącej i ta powinna była wiedzieć, że z Walezym łączy ją najczystsza miłość. Młoda kobieta zapewniała, że takim samym uczuciem darzy ją jej wybranek i chcą spędzić ze sobą resztę życia. O ślubie z Tartuffe'em Marianna powiedziała:
„Gdy mnie doń zmuszą, raczej zginę z własnej ręki”.
Doryna zareagowała ironicznie. Powiedziała, że śmierć to najlepsze wyjście z tej sytuacji. Marianna zarzuciła jej brak ludzkich uczuć. Doryna powiedziała, że śmieszą ją ludzie, którzy opowiadają takie rzeczy jak córka Orgona, a tchórzą w najważniejszym momencie. Służąca zarzuciła dziewczynie, że poddała się woli ojca i nie stara się o Walerego. Marianna odpowiedziała, że to przecież ukochany powinien starać się o nią. Nie potrafiła przeciwstawić się własnemu ojcu i jego żądaniom. Doryna uznała, że w istocie młoda kobieta chce zostać żoną Tartuffe'a. Służąca naśmiewała się ze Świętoszka:
„Pan Tartuffe, ho, ho, to nie żadne bagatele, Ba, ba, Tartuffe, pi, pi, pi, można to rzec śmiale, Jest człowiekiem nie lada i przyzna świat cały Że zostać jego żoną to zaszczyt niemały!”.
Marianna poprosiła Dorynę, by ta przestała się nad nią znęcać i pomogła jej znaleźć wyjście z tej sytuacji. Służąca kontynuowała swoje wywody mówiąc:
„Nie, córka powinna iść za ojca rozkazem, Choćby jej małpę stręczyć chciał zamiast człowieka”.
Doryna pozostawała nieugięta i upierała się, że Tartuffe jest wspaniałym kandydatem na męża. Dopiero, gdy załamana Marianna chciała odejść, służąca zlitowała się i powiedziała, że spróbuje znaleźć jakieś wyjście z tej nieprzyjemnej sytuacji. Młoda kobieta odparła, że jeżeli nie uda się znaleźć rozwiązania to targnie się na swoje życie. Kobiety spostrzegły, że zbliżał się do nich Walery.
|