|
Ãîñóäàðñòâåííîå îáðàçîâàòåëüíîå ó÷ðåæäåíèå âûñøåãî 12 pageDate: 2015-10-07; view: 342. Zjawiskowe były dla Leibniza nie tylko własności zmysłowe, jak światło, ciepło, barwy, ale także i te, które mechanistyczna filozofia XVII w. uważała właśnie za obiektywne włas-ności substancji: rozciągłość, kształt, ruch. Są bowiem względne, zależne od punktu wi-dzenia, nie mogą więc być własnościami samego bytu. Realna jest w substancji jedność, a mnogość jest zjawiskowa; realna jest siła, a rozciągłość zjawiskowa. Realnie żadna monada nie działa na żadną, a objawiają się tak, jak gdyby każda działała na każdą. Wobec takich rozbieżności między substancją a zjawiskiem, inaczej widzi świat metafizyka, która bada naturę substancji, a inaczej fizyka, która bada zjawiska. Specjalnie nie należą do natury substancji przestrzeń i czas; każda substancja jest bowiem jednością, a przestrzeń i czas są formami mnogości. Nie należą one także do zja-wisk; zjawiskiem jest tylko mnogość następujących po sobie lub współistniejących fak-tów, na podstawie której umysł tworzy idealne koncepcje przestrzeni i czasu. Wobec ta-kiej natury czasu Leibniz przyjmował, że stosunki między substancjami są bezczasowe, tak samo jak stosunki logiczne. I podobnie jak Spinoza i tylu innych racjonalistów przed nim miał przekonanie, że natura realnego bytu jest ta sama, co stosunków logicz-nych. 8. SUBSTANCJE DZIAŁAJĄ CELOWO. Do natury monad należą nie tylko spostrzeżenia, ale i pożądania; one to są czynnikiem przemian w monadach. Pożądania zmierzają ku celom; celowość przeto cechuje substancje i tylko zjawiska podlegają prawom mechanicz-nym. Celowość jest realna, a mechanizm jest zjawiskowy. W ten sposób Leibniz stary spór celowości i mechanizmu rozstrzygał na korzyść celowości. 9. SUBSTANCJE STANOWIĄ HIERARCHIĘ. Mniejsza lub większa doskonałość przedstawień czyni, że monady są mniej lub więcej doskonałe. Jako mniej lub więcej doskonałe, tworzą hierarchię. Zaczynając od monad pozbawionych samowiedzy, których świadomość jest jakby w stanie uśpienia, poprzez dusze niższe, rozporządzające tylko spostrzeżeniami i pa-mięcią, i dusze posiadające samowiedzę i rozum - hierarchia dochodzi aż do szczytu, którym jest monada doskonała: Bóg. Że taka doskonała monada istnieje, to Leibniz po-pierał dowodami znanymi od czasów średniowiecza, zarówno dowodami Anzelma, jak Tomasza. 10. SUBSTANCJE TWORZĄ HARMONIJNY ZESPÓL. Pomimo iż każda monada jest odrębnym i nieprzenikalnym światem, jednakże wszystkie odpowiadają sobie i zgadzają się między sobą. Zgodność między duszą a ciałem, stanowiąca jedno z głównych zagadnień XVII wieku, była dla Leibniza już tylko szczegółowym wypadkiem ogólnej zgodności we wszech-świecie. Skąd ta harmonia? Jak dzieje się to, że spostrzeżenia różnych monad odpowiadają sobie? Oto harmonia jest wprzód ustanowiona przez Boga (harmonie preetablie, harmoniapraestabilita). Wedle tego ustanowienia losy monad rozwijają się niezależnie, ale równolegle i zgodnie, wedle stałego prawa, więc w stałej odpowiedniości. Monady są jakby zegarami, jednakowo na początku uregulowanymi przez Boga, które zgadzają się zawsze ze sobą i przez to robią wrażenie, jak gdyby były od siebie zależne. Możliwe byłyby światy inne niż ten, który istnieje; ale wszystkie byłyby mniej harmo-nijne. Świat rzeczywisty jest ze wszystkich możliwych najbardziej harmonijny, jego części naj-doskonalej sobie odpowiadają. A przeto jest z wszystkich najlepszy. Twierdząc, że Bóg tworząc świat wybrał z możliwych najlepszy, Leibniz dawał wyraz swemu optymizmowi. Nie zaprzeczał, że świat jest niedoskonały w szczegółach, że istnieje zło metafizyczne, fizyczne i moralne, tj. ograniczoność skończonego bytu, cierpienie i grzech. Twierdził natomiast, że te niedoskonałości są potrzebne dla tym większej doskonałości całości. Jeśli nam wydaje się wątpliwe, to dlatego, że nie umiemy przejrzeć do głębi ustroju świata. Leibniz chciał te wątpliwości rozwiać w swej „teodycei", czyli obronie doskonałości dzieła Bożego, którą przedsięwziął wzorem filozofów średniowiecza. Jednym z objawów doskonałości świata jest panująca w nim wolność. Pociąga za sobą możliwość błędu i grzechu, lecz jest dobrem tak wielkim, że świat bez błędu i grzechu, ale i bez wolności, byłby światem mniej doskonałym niż nasz. A Leibniz nie sądził, iżby wolność nie dała się pogodzić z tym, że świat i jego harmonia były wprzód ustanowione przez Boga. W doskonałym świecie możliwe jest jednak dalsze doskonalenie. I żaden dobry czyn nie ginie, każdy przyczynia się do ulepszenia wszechświata. Doskonalenie się jednostki - to była zasada etyczna Leibniza, jedyna, jaka mieściła się w tym indywidualistycznym systemie. I nie ma zresztą reguł ogólnych doskonalenia się, lecz musi się ono dokonywać w każdej jednostce odpowiednio do jej natury. II. ZASADY LOGICZNE. Wszyscy wielcy filozofowie XVII wieku zajmowali się zagadnieniami poznania, Leibniz zaś specjalnie logiką formalną. Był jednym z niewielu myślicieli, którzy w ciągu tysiącleci wprowadzili do niej prawdziwie nowe, przewrotowe pomysły; może pierwszym, w tej skali, od Arystotelesa. Powziął myśl matematycznego traktowania logiki, myśl, która oceniona została dopiero w XIX, a nawet w XX wieku. Historycznie zaś szczególnie ważna była jego klasyfikacja twierdzeń prawdziwych, która oddziałała od razu. 1. Za prawdy pierwotne, które nie wymagają uzasadnienia, bo są same przez się jasne, Leibniz uważał jedynie zdania wyraźnie identyczne, oparte na jednej tylko zasadzie tożsamości. Wszystkie inne prawdy są pochodne. Są one dwojakie ze względu na dwojaki sposób, w jaki dają się sprowadzić do pierwotnych: są bądź konieczne, bądź przypadkowe, lub inaczej mówiąc, bądź rozumowe, bądź faktyczne (verites necessaires et contingentes, yerites de raison et de fait). Jedne z prawd odróżnionych w tym epokowym podziale, mianowicie rozumowe, mogą być sprowadzone do pierwotnych za pomocą samej tylko zasady sprzeczności. Leibniz wywodził je tedy z zasad tożsamości i sprzeczności, nie posługując się żadnymi przesłankami intuicyjnymi. Prawdy wywiedzione w ten sposób są konieczne, zaprzeczenie ich jest niemożliwe, bo sprzeczne; fakty nie mogą tych prawd uzasadnić ani obalić; umysł sam z siebie, a priori upewnia się co do nich. Prawdy te nie opierają się na faktach, ale też i nie dotyczą faktów, lecz tylko możliwości. Inny gatunek prawd stanowią prawdy faktyczne. Wywód ich z pierwotnych prawd identycznych, choć w zasadzie jest możliwy, nigdy przez umysł ludzki nie bywa całkowicie
HOBBES
SPINOZA
LEIBNIZ
NEWTON
LOCKE
BERKELEY
HUME
SHAFTESBURY
przeprowadzony. Każdy bowiem fakt rzeczywisty związany jest ze wszystkimi innymi faktami i przeto zależny od nieskończonej ilości warunków; wywód ich z prawd pierwot-nych musiałby więc uwzględnić tę nieskończoność, rozumowanie byłoby nieskończenie długie, a więc dla skończonego umysłu niewykonalne. Dla skończonego umysłu prawdy te są przypadkowe; stwierdza je za pomocą doświadczenia, ale konieczności ich nie może przeniknąć. Jednakże może cośkolwiek zbliżyć się do ich zrozumienia; nie mogąc wywieść ich z prawd pierwotnych, może przynajmniej wywieść je z prawd stosunkowo bardziej pierwotnych, może znaleźć jakąś dla nich rację. Taki wywód prawd faktycznych wymaga innej podstawy niż wywód prawd koniecz-nych ; zasada sprzeczności nie wystarcza, potrzebna jest oprócz niej inna zasada, wyróż-niająca rzeczywistość wśród tego, co możliwe. Zasadą tą dla Leibniza była zasada racji dostatecznej, orzekająca, że nic w rzeczywistości nie jest bez racji, że każda prawda faktyczna może i powinna być uzasadniona za pomocą prawd pierwotniejszych. Zasada ta twierdzi zatem, że wszystkie prawdy są racjonalnie powiązane. Tak pojęta, formułowała ona ogólne, formalne założenie wszelkiego racjonalizmu. (Leibniz skłonny był pojmować ją nie tylko formalnie i nadawał jej znaczenie bardziej specjalne, mianowicie Ideologiczne. Czym bowiem świat rzeczywisty różni się od światów możliwych? Tym, że jest z nich wszystkich najlepszy. Albowiem Bóg, tworząc świat, wybrał z możli-wych najlepszy, najbardziej celowo zbudowany. Przeto racją każdego faktu jest jego ce-lowość i odpowiedniość). Trzy są tedy rodzaje prawd: pierwotne, pochodne-rozumowe i pochodne-faktyczne. Każdy rodzaj jest oparty na innej zasadzie i istnieją trzy podstawowe zasady logiczne: zasada tożsamości, sprzeczności i racji dostatecznej. Traktując faktyczne prawdy analo-gicznie do rozumowych, wywodząc je za pomocą zasad logicznych z prawd identycz-nych, Leibniz dawał wyraz swemu racjonalizmowi. Potęgowało zaś ten racjonalizm to, że jedyną prawdziwie naczelną zasadę widział w zasadzie tożsamości; dwie inne służyły do tego, by zdania pochodne sprowadzać do pierwotnych. Miał przekonanie, że w osno-wie swej wszystkie prawdy są identyczne, że wyrażają w orzeczeniu to tylko, co zawarte jest w podmiocie; nie wszystkie tylko są identyczne i analityczne w sposób wyraźny. Wszystkie tedy prawdy są w swej osnowie rozumowe, cała rzeczywistość ma charakter racjonalny. 2. Leibniz z tych rozważań logicznych wyciągnął wnioski metafizyczne. Skoro wszystkie prawdy są w zasadzie racjonalne, to racjonalna musi też być rzeczywistość. Ważne wnioski wypływały z analitycznego charakteru wszystkich prawd, nawet czysto faktycznych. „Badając pojęcie, jakie mam o każdym prawdziwym twierdzeniu, stwierdzam, iż wszelkie orzeczenie, konieczne czy przypadkowe, przeszłe, teraźniejsze czy przyszłe, jest objęte w pojęciu podmiotu. Teza ta jest wielkiej wagi, bo wynika z niej, że każda dusza jest oddzielnym światem, niezależnym od czegokolwiek z wyjątkiem Boga". W pojęciu np. Sokratesa było od początku zawarte, jak będzie żył i umierał, zawarty był każdy szcze-gół jego życia. A tak samo jest z pojęciem każdego człowieka, każdej rzeczy. Jedne wnioski, jakie Leibniz stąd wyciągnął, potwierdzały jego metafizykę. Bo skoro wszystko, co się substancji przytrafia, zawarte jest w jej pojęciu, to nie może pochodzić z działania na nią innych substancji. Więc substancje muszą być „bez okien”, a jeśli panuje między nimi harmonia, to jest to „harmonia wprzód ustanowiona". Ale poza tym wypływały inne jeszcze wnioski, mianowicie powszechny determinizm. Nie może być wolności, jeśli wszystko, co się substancji przytrafia, jest z góry zawarte w jej pojęciu. Był to determinizm nie mniej radykalny niż Spinozy. Był to panlogizm nie mniej stanowczy niż Parmenidesa i niż ten, jaki później głosić będzie Hegel. Wszystko w świecie jest konieczne, a jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy i musimy odwoływać się do doświadczenia, to .tylko dlatego, że umysł nasz jest niedoskonały. Logicznie możliwe jest wszystko, co niesprzeczne, więc możliwości jest wiele i walczą ze sobą o istnienie. Ale nie wszystkie mogą istnieć, bo nie każda z każdą jest, jak to nazy-wał, „współmożliwa". Natomiast są grupy możliwości, które są współmożliwe. Górę bierze ta grupa, która jest największa, i tylko ona istnieje rzeczywiście. Leibniz wręcz definiował: „Istniejącym jest ten byt, który jest współmożliwy z największą ilością rzeczy". W ten sposób sama logika - jak się zdawało Leibnizowi - stanowi o tym, co ma istnieć; nie trzeba się już odwoływać do woli i wyboru Bożego. Wynikało więc z logicznych prze-słanek Leibniza, że wszystko w świecie jest zdeterminowane, niezależne nie tylko od woli człowieka, ale nawet od woli Bożej. Tych wniosków Leibniz jednakże nie ogłosił. Może nie dlatego, iżby uważał je za nie-pewne, lecz że podejrzewał, iż wydadzą się rażące, niezgodne z nauką chrześcijańską, wobec której pragnął być lojalny. Zostały w jego rękopisach. I dopiero w XX wieku histo-rycy odnaleźli tę drugą filozofię Leibniza, analityczną, panlogiczną, skrajnie determini-styczną. ZNACZENIE. Leibniz wielorako zasłużył sobie na miejsce w dziejach filozofii. Naj-pierw przez stworzenie nowego systemu. System jego, nie będąc ani materialistycznym, ani panteistycznym, osiągnął tak jednolity pogląd na świat, jaki przedtem cechował jedynie materializm i panteizm. Jednolitość tę zawdzięczał zwłaszcza zasadzie ciągłości: inne sy-stemy dla osiągnięcia jedności sprowadzały zjawiska jedne do drugich (np. duchowe do materialnych), ten zaś każdemu zjawisku pozostawiał jego odrębność, ale traktował je jako ogniwa ciągłego szeregu; w ten sposób łączył materię z duchem, przedmioty nieświa-dome ze świadomymi, stworzenie z Bogiem - i osiągnął jednolity pogląd na świat. Sy-stem ten, mówiąc skrótami, był racjonalistyczny, pluralistyczny, indywidualistyczny, dynamistyczny, spirytualistyczny, finalistyczny, harmonistyczny, optymistyczny. Według niego świat był zespołem obdarzonych siłami indywiduów, całkowicie między sobą różnych i niezależnych, jednakże zgodnych. Wszystko natomiast, czego potocznie doświadczamy i co zazwyczaj bierzemy za naturę rzeczy - przestrzenność, czasowość, cielesność, przyczynowość - to wszystko było dlań jedynie zjawiskiem. System Leibniza, choć posługi-wał się argumentami nauki, był jednak przede wszystkim dziełem wyobraźni metafi-zycznej, i to tak lotnej, że dającej porównać się jedynie z tą, która wydała neoplatonizm. Ale poza metafizycznym systemem Leibniz wprowadził do filozofii szereg pomysłów, ważnych niezależnie od systemu. Są to przede wszystkim: 1) teoria tożsamości wszystkich zdań i zasada racji dostatecznej, a ponadto jeszcze program kombinatoryki - w logice; 2) zasada ciągłości - w metodologii; 3) teoria podświadomości i samowiedzy - w psy-chologii; 4) dynamiczna teoria materii - w filozofii przyrody. System Leibniza miał dwa warianty: w jednym monady były wolne, a Bóg tak wybierał możliwości, by stworzyć świat z możliwych najlepszy. Wariant ten Leibniz ogłosił, a nie ogłosił drugiego. Ten drugi był panlogiczny: według niego wszystko było konieczne i nie było miejsca na wolność. I w pierwszym wariancie świat podlegał także zasadzie racji dostatecznej, ale zasada ta była rozumiana Ideologicznie: dzieje się to, co najbardziej celowe, najlepsze. W drugim wariancie wzgląd ten odpadł: dzieje się po prostu to, co jest konieczne. OPOZYCJA. Chcąc pogodzić wszystkich, Leibniz nie zadowolił nikogo; w kołach kon-serwatywnych uchodził za niebezpiecznego wolnomyśliciela, a w sferach naukowych i po-stępowych wydawały się podejrzane i szkodliwe jego ustępstwa na rzecz religii. Opozycja rzeczowa wypowiedziała się już za życia Leibniza, przeważnie w postaci prywatnej korespondencji, którą prowadził z całym ówczesnym światem naukowym. Np. ze stanowiska kartezjanizmu polemikę stoczył z nim Arnauld, a ze stanowiska New-tona - Clarke. ZWOLENNICY. Dość bliskie Leibnizowi idee wygłaszał odeń niezależnie Shaftesbury. Bliskie były mu też poglądy południowosłowiańskiego uczonego R. J. Boscovicha (1711 - 1787), obrońcy dynamizmu w filozofii przyrody. Aspiracje do godzenia różnych filozofii i wyznań miał już wcześniej Juan Caramuel (1606- 1682), postać równie ma-lownicza jak Leibniz, uczony, generał, biskup, autor 70 dzieł naukowych. Leibniz już za życia zdobył sławę, ale nie stworzył szkoły. Tłumaczy się to sferą ludzi, z którą obcował: byli to wybitni uczeni i monarchowie, a więc materiał niepodatny na uczniów. Jednakże znalazł jednego zwolennika, który usystematyzował jego filozofię i tą drogą ją rozpowszechnił. Był nim Christian Wolff wziął z Leibniza tylko niektóre motywy, pomijając nawet to, co było najoryginalniejszym jego pomysłem, jak „harmonia wprzód ustanowiona", zachował natomiast teorie logiczne. W jego wykładzie filozofia Leibniza stała się krańcowym racjonalizmem. Wolff wychował bardzo wielu uczniów i dał początek tzw. Leibniz-Wolffische Schule. Nie wyszła ona poza Niemcy, ale w Niem-czech była uniwersytecką filozofią przez cały wiek XVIII aż po Kanta.
NEWTON
Wyniki, do jakich przyrodoznawstwo doszło w XVII w., przez swą ścisłość, pewność i systematyczność stały się wzorem i fundamentem dociekań filozoficznych. Jak we wcześ-niejszej fazie stulecia Galileusz, tak w późniejszej Newton był wielkim pośrednikiem między przyrodoznawstwem a filozofią. ŻYCIE. Issac Newton (1642-1727), uczony matematyk, fizyk, astronom, łączył w niezwykły sposób talenty matematyka i eksperymentatora, odkrywcy i systematyka. Sformułowanie prawa ciążenia, rozłożenie białego światła, wynalezienie rachunku różnicz-kowego (pod nazwą „rachunku fluksji)", wyznaczenie tzw. „dwumianu Newtona", sformu-łowanie praw ruchu, skonstruowanie lunety ziemskiej - stanowią najbardziej fundamen-talne z jego różnorodnych zdobyczy naukowych. Pochodził z ubogiego środowiska, nie sprzyjającego pracy naukowej; niemniej wybił się szybko; wielkie swe odkrycia zrobił wcześnie, ogłosił natomiast znacznie później. Już w 1669 r. był powołany na katedrę uniwersytecką do Cambridge. Geniusz Newtona za jego życia został w pełni oceniony, zwłasz-cza od ukazania się głównego dzieła; od 1703 r. był przewodniczącym angielskiej Akademii (Royal Society), ponownie wybieranym corocznie aż do śmierci. Życie jego było typowym życiem uczonego, oddanym nauce; koła naukowe, dumne z Newtona i ufne weń, wysunęły go na swego przedstawiciela politycznego, ale na tym polu nie odegrał żadnej roli; wielkość jego objawiła się tylko w pracy naukowej. GŁÓWNE DZIEŁO: Philosophiae naturalis principia mathematica, 1687. ORIENTACJA FILOZOFII NEWTONA I JEJ POPRZEDNICY. Przez specjalne badania naukowe, które prowadził aż do podstaw, Newton doszedł do zagadnień filozo-ficznych. Z drugiej zaś strony, ten człowiek religijny i praktykujący, który chwile wolne od pracy przyrodniczej poświęcał komentowaniu Apokalipsy, szukał w filozofii zaspoko-jenia swych potrzeb religijnych. Przeto filozofia jego nie była filozofią „czysto naukową"; miała dwojaką orientację: naukową i religijną. Odpowiednio do tego Newton należał do dwóch szeregów rozwojowych i miał dwoja-kiego rodzaju poprzedników, a) Należał do łańcucha wielkich przyrodników, którzy zbu-dowali nowożytną naukę o przyrodzie: Kopernika, Keplera, Galileusza. Galileuszowi był bliski również i poglądami metodologicznymi, b) W religijno-filozoficznych sprawach zbliżał się do platonizujących metafizyków antymaterialistycznego prądu, który miał licznych przedstawicieli w Anglii XVII w. z H. More'em i Cudworthem na czele. POGLĄDY. 1. NOWY STOSUNEK NAUKI i FILOZOFII. Prawo ciążenia, sformułowane przez Newtona, było ukoronowaniem szeregu wielkich odkryć dokonanych w nowożyt-nym przyrodoznawstwie. Było ścisłe, a zarazem niezmiernie ogólne. Obejmowało wszelki ruch we wszechświecie, zarówno ruch planety krążącej dokoła Słońca, jak ruch jabłka padającego z jabłoni. Teoria przyrody Newtona realizowała program Galileusza: była oparta na doświadczeniu, a zarazem była matematyczna. Spełniała wymagania przeciw-ległych obozów filozoficznych: opierała się na faktach, jak tego wymagali empiryści, a także miała konieczne dedukcyjne powiązanie, którego żądali racjonaliści. Spór o pra-widłową metodę, którego nie umiała rozstrzygnąć filozofia, został rozstrzygnięty przez postęp empirycznej nauki. Wszelkie rozsądne wymagania metodyczne zostały spełnione i w Matematycznych zasadach Newtona nauka ścisła o przyrodzie stała się faktem. Zdobycze Newtona stały się nie tylko fundamentem dalszego rozwoju fizyki, ale też wzo-rem dla innych umiejętności specjalnych, które jeszcze nie doszły do równej ścisłości, i miarą naukowej doskonałości dla metodologii. Przyrodoznawstwo, ze swymi teoriami bardzo ogólnymi i czysto teoretycznymi, było wśród działów nauki najbliższe filozofii i przez to najdłużej pozostawało z nią w łącz-ności. Newton zaś zbudował naukę o przyrodzie niezależnie od takiej czy innej filo-zofii. I niebawem ta usamodzielniona nauka zajęła naczelne miejsce, zajmowane dotąd przez filozofię. Gdy dawniej na polu nauk specjalnych czynni byli najwięcej filozofowie, stosując w nich ogólne filozoficzne teorie, to teraz odwrotnie, na filozofię zaczęli wywierać wpływ uczeni specjaliści, którzy ze swych badań wyprowadzili uogólnienia filozoficzne. Newton był wielkim przedstawicielem uczonych tego typu. Dał też wskazówkę, jak uprawiać filozofię w łączności z naukami szczegółowymi. Uważał mianowicie, że zasady matematyki mają znaczenie filozoficzne. Wska-zówkę tę w następnym stuleciu uogólniono i rozszerzono na zasady innych nauk. 2. KONCEPCJA NAUKI JAKO OPISU. Pogląd, jaki Newton miał na istotę nauki, był po-dobny do poglądu Galileusza. Przedmiotem nauki są tylko zjawiska, celem zaś - znale-zienie stałych między nimi związków, czyli praw. Usiłował ustalić, jakie zjawiska po-łączone są ze sobą związkami przyczynowymi; natomiast transcendentne przy-czyny wywołujące zjawiska wyłączał z zakresu nauki. Wybiegają bowiem poza doświad-czenie, nauka zaś musi opierać się na doświadczeniu. „Hipotez nie wymyślam", pisał. „Wszystko, co nie wynika ze zjawisk, jest hipotezą, hipotezy zaś, metafizyczne czy też fizykalne, mechanistyczne czy też dotyczące utajonych jakości - nie powinny być dopuszczane w fizyce eksperymentalnej". Badając np. ciężar, fizyka ma ustalić prawa, jakim on podlega, nie snując hipotez o jego naturze. Zastrzeżenia te były skierowane przeciw panującym podówczas doktrynom przyrodniczym, nie tylko arystotelesowsko-scholastycznym, ale i Kartezjańskim: Newton pojmował przyrodoznawstwo jako opis zjawisk, czyli pojmował je w sposób, który wiek XIX uważał za swoje odkrycie. U naj-bliższych uczniów Newtona występuje nawet sam ten termin. „Powinno wystarczyć" - pisał uczeń Newtona Keill - „gdy na miejsce definicji, podawanej przez logików, zasto-sujemy tylko opis, przez który dany przedmiot będzie ujęty jasno i wyraźnie i odróżniony od wszystkich innych". Zresztą tylko podstawa nauki była dla Newtona czysto faktyczna; gdy ta jest ustalona, wtedy przychodzi kolej na dedukcję, aby wyciągnęła wnioski. Nauka, którą Newton zbu-dował, zawdzięczała swą pewność i ścisłość połączeniu doświadczenia z dedukcją. 3. METAFIZYKA. A jednak, wbrew zapowiedziom, poglądy naukowe Newtona nie były wolne od hipotez, i to wykraczających daleko poza fakty empiryczne. Przy formułowaniu zasad mechaniki wprowadził obok pojęcia przestrzeni względnej, znanej z doświadczenia, pojęcie przestrzeni absolutnej, a podobnie też czasu absolutnego i ruchu ab-solutnego. Co więcej, uważając, że przestrzeń absolutna nie posiada własności mate-rialnych, wnosił, że jest - natury duchowej. Takie były dziwne koleje pojęcia prze-strzeni: Kartezjusz utożsamiał z nią materię, Newton zaś łączył ją z duchem. Do tego poglądu Newton przykładał szczególną wagę ze względu na jego konsekwencje metafizyczne. Choć bowiem walczył o fenomenalistyczną naukę, jednak nie wyrzekał się metafizyki transcendentnej; był przeciwnikiem metafizycznego traktowania nauki, ale nie przeciwnikiem metafizyki. I metafizyka tego przyrodnika bynajmniej nie brała za model przyrody; nie miała wcale charakteru naturalistycznego, lecz na wskroś ideali-styczny. Materializm uważał za teorię fałszywą i gorszącą i widział szczególną wartość swych teorii przyrodniczych w tym, że prowadzą do uznania niematerialnej przestrzeni, będącej argumentem przeciw materializmowi.
|