Ñòóäîïåäèÿ
rus | ua | other

Home Random lecture






Ãîñóäàðñòâåííîå îáðàçîâàòåëüíîå ó÷ðåæäåíèå âûñøåãî 26 page


Date: 2015-10-07; view: 362.


Kosmologiczne antynomie, zestawione przez Kanta, były pojęte tak szeroko, że obej-mowały właściwie całą metafizykę; bo pierwsza i ostatnia dotyczą również teologii, a druga i trzecia - psychologii.

Czy możliwe jest ich rozwiązanie? Nie było możliwe dla tych, którzy zakładali, że albo teza jest prawdą, albo synteza. Było natomiast możliwe dla Kanta: dla niego w dwóch pierwszych kwestiach prawdą nie była ani teza, ani antyteza, a w dwóch następnych - zarówno teza, jaki antyteza. Rozwiązanie to oparł na rozróżnieniu świata zjawiskowego i myślnego (inteligibilnego - jak go nazywał Kant). Skoro bowiem przestrzeń i czas są tylko subiektywnym ujęciem przedmiotu, nie realnymi przedmiotami, to dwie pierwsze antynomie stają się bezprzedmiotowe. Inaczej z dwiema pozostałymi. Jeden i ten sam fakt może być zarazem i uwarunkowany, i wolny: w świecie zjawisk każdy czyn jest uwarunko-wany, bo tu panuje zasada przyczynowości, natomiast sam w sobie może być wolny, gdyż poza zjawiskami zasada ta nie obowiązuje. Antynomie trzecią, a także czwartą, Kant rozwiązywał tedy w ten sposób: tezy są prawdziwe dla świata myślnego, antytezy - dla zjawisk.

C) Krytyka teologii racjonalnej. Idea Boga wybiega poza możliwe doświad-czenie; jest, jak Kant mówił, „hipotezą konieczną dla zaspokojenia rozumu", nigdy zaś faktem stwierdzonym przez umysł. Ideę tę wszakże umysł hipostazuje w ens realissimum, w pozaświatową istotę.

Szczegółowej krytyce poddał Kant wszystkie główne dowody istnienia Boga, aby wykazać ich niedostateczność. Dowód ontologiczny z pojęcia Boga wnosi o jego istnieniu - tymczasem zaś z pojęcia przedmiotu można jedynie wnosić o jego możliwości, ale nie o istnieniu; istnienie czegokolwiek może być stwierdzone tylko przez doświadcze-nie. - Dowód kosmologiczny, który z faktu istnienia świata wnosi o istnieniu Boga jako jego przyczyny, popełnia inny błąd: zasadę przyczynowości, która obowiązuje tylko wewnątrz doświadczalnego świata, stosuje poza jego obrębem. - Dowód fizyko teologiczny, który z organizacji świata wnosi o istnieniu stwórcy, dowodzi co najwyżej, że świat ma budowniczego, ale nie, że ma stwórcę.

Żaden tedy z dowodów nie wytrzymuje krytyki; ale tak samo jak niepodobna dowieść, że Bóg istnieje, tak samo niepodobna dowieść, że nie istnieje. Nie jest to w ogóle możli-wym tematem dociekań naukowych.

3. PERSPEKTYWY NOWEJ METAFIZYKI. Kant miał przekonanie, że obalił dotychczaso-wą metafizykę, natomiast nie myślał obalać metafizyki w ogóle. Zbudowanie nowej meta-fizyki, „która będzie mogła wystąpić jako nauka", było nawet jego pierwotnym celem, który jednak potem, wobec odkryć z zakresu teorii poznania, zeszedł na drugi plan. I tylko w polemicznym uniesieniu wygłaszał nieraz zdania wybiegające poza właściwą intencję kantyzmu i negujące wszelką metafizykę.

Nie zaprzeczał istnieniu „rzeczy samych w sobie", o których chce traktować metafi-zyka. Nie sądził, aby były tylko naszymi subiektywnymi ideami. Wszak nasze idee są nam najlepiej znane, a rzeczy w sobie są właśnie, jak Kant twierdził, niepoznawalne.

Przeciwnie, istnienie rzeczy w sobie było dla Kanta czymś zrozumiałym samym przez się; było nie dowiedzioną przesłanką jego filozofii. Przeciwko żadnemu zarzutowi nie bronił

 

 

DIDEROT

 

 

LA METTRIE

 

 

CONDILLAC

 

D'ALEMBERT

 

 

ROUSSEAU

 

REID

 

 

KANT

 

JAN ŚNIADECKI

 

się goręcej niż przeciw zarzutowi idealizmu: jakoby rzeczy sprowadzał do przedstawień. Żadne zestawienie nie było mu dotkliwsze nad zestawienie z „poczciwym" Berkeleyem. Miał przekonanie, iż bez rzeczy nie byłoby zjawisk.

Krytyka poznania kazała Kantowi wyrzec się metafizyki. Niemniej jednak miał oso-biście wyraźne skłonności metafizyczne; w odwiecznych sporach metafizycznych, które w imię jego krytyki miały zamilknąć, miał określone predylekcje. Tendencje jego szły mianowicie w kierunku teizmu, infinityzmu, pluralizmu, personalizmu, indeterminizmu. Skłonny był do przypuszczenia, że w świecie absolutnym istnieje nieskończony Bóg i wolne jaźnie. Tendencje te miał w epoce przedkrytycznej; ale nawet gdy jego własna krytyka napiętnowała je, jako wykraczające poza sferę możliwego poznania, i wówczas jeszcze nie wyzbył się ich. Niektórym dał wyraz w swej etyce: pluralizmowi, gdy traktował świat jako wspólnotę istot rozumnych, teizmowi, infinityzmowi, indeterminizmowi, gdy Boga, nieśmiertelność i wolność podał za postulaty praktycznego rozumu. Zasługę krytyki czys-tego rozumu widział w tym, że podcięła korzenie materializmowi, fatalizmowi, ateizmowi, idealizmowi (w sensie subiektywnym, Berkeleyowskim), sceptycyzmowi. Ale na ogół sprawy te pozostały tylko w głębi jego osobistych przekonań. Na zewnątrz występował z odwrotną tendencją: by właśnie odjąć grunt spekulacji. Widział niebezpieczeństwo w dwóch skłonnościach ludzkiego umysłu: w marzycielstwie (Schwdrmerei) i w zapędach oświeceniowych (Aufklarerei), tj. w spekulatywnym snuciu myśli i nadmiernej ufności w rozum. Chciał siebie i innych przed nimi przestrzec: to był najwyraźniejszy cel praktycz-ny jego działalności filozoficznej.

Kant odegrał rolę nie tylko w dziejach teorii poznania, ale i w dziejach metafizyki; zawdzięczał ją jednak nie takim czy innym sympatiom metafizycznym; te mają znaczenie tylko biograficzne. Rola jego polegała na tym: 1) Obalił dowody dawnej metafizyki. Dowody, nie tezy. Nie przeczył ani istnieniu Boga, ani nieśmiertelności duszy, ale wy-kazał, że ani jedno, ani drugie nie jest dowiedzione, a podobnie nie są też dowiedzione inne tezy metafizyki.

2) Wykazał, że w zagadnieniach metafizycznych wszystkie stanowiska przekraczają w równej mierze granice poznania. Materializm nie jest bardziej naukowy od idealizmu; wprawdzie rzeczy w sobie przedstawia jako podobne do zjawisk, ale to nie jest dowodem ani oznaką jego słuszności, gdyż nieznane rzeczy w sobie mogą być całkiem różne od zjawisk. Tak samo ateizm nie jest bardziej prawdopodobny od teizmu, determinizm od indeterminizmu. Zaprzeczenie istnieniu Boga, nieśmiertelności duszy i wolności woli tak samo nie jest naukowo uzasadnione, jak ich głoszenie.

3) Wskazał inną drogę do uzasadnienia tez metafizycznych: nie drogę teoretyczną, lecz praktyczną. Niepodobna dowieść ich prawdziwości, można natomiast wykazać zgodność niektórych tez metafizycznych z postulatami stawianymi przez życie i działanie. Nie należą więc do wiedzy, lecz do wiary. „Musiałem obalić wiedzę" - pisał - „by zrobić miejsca dla wiary". Czyniąc to zerwał z tradycją metafizyki, za to powrócił poniekąd do naturalnego poczucia, jakie wielu ludzi ma wobec tych spraw ostatecznych.

IV. ETYKA I ESTETYKA. 1. KRYTYKA ROZUMU PRAKTYCZNEGO. Znalazłszy prawdy powszechne i konieczne w nauce, Kant jął z kolei szukać ich w normach działa-nia. Podjął w tym celu krytykę rozumu „praktycznego", jak poprzednio „teoretycz-nego".

Usiłował znaleźć jego sądy autonomiczne, gdzie rozum przemawia od siebie, a nie pod naciskiem czynników obcych. Wypadło mu wobec tego wyeliminować wszelkie sądy odwołujące się do rozkazów Boskich czy do wymagań społecznych, czy nawet do przyro-dzonych pożądań jednostki. Są to bowiem czynniki obce rozumowi i każda taka etyka jest „heteronomiczna'": tu rozum nie kieruje, lecz jest kierowany.

Kant sądził, że ze stanowiska rozumu cenna jest jedna tylko rzecz: dobra wola. Wszystko inne - zarówno dobra materialne, jak zalety osobiste - może obrócić się na zło, nie jest więc dobrem bezwarunkowym, bezwzględnie zalecanym przez rozum. A kiedy wola jest dobra? Wtedy, gdy usiłuje spełnić obowiązek. Nie ma dobrej woli tam, gdzie skłonność przyrodzona prowadzi do dobra - toteż dla Kanta czyny wyko-nane pod wpływem skłonności nie były „moralne"; były nimi tylko czyny wykonane z obo-wiązku. To przeciwstawienie skłonności i obowiązku stanowiło o rygorystycznym charakterze etyki Kanta.

W pojęciu obowiązku nie widział nic osobistego; przeciwnie, widział jego istotę w pod-porządkowaniu się prawu. Toteż etyka jego była uniwersalistyczna, nie znała indywidualnych przepisów ani indywidualnych dóbr. Poza zasadą podporządkowania się prawu powszechnemu nie znajdował nic więcej, co by nakazywał rozum praktyczny. Każe on podporządkować się prawu, ale treści jego nie przesądza; wszelkie materialne określenie prawa moralnego jest już heteronomiczne dla rozumu. Nakaz jego jest tedy czysto formalny i przeto cała etyka nie może być inna niż formalna. Jedyny bezwarunkowy nakaz (kategorischer Imperativ) brzmi: „Postępuj wedle takiej tylko zasady, co do której mógłbyś jednocześnie chcieć, aby stała się prawem powszechnym".

Kosztem tedy ograniczenia Kant znalazł aprioryczne prawo moralne (Sittengesetz), powszechne i konieczne, obowiązujące niezależnie od takich czy innych okoliczności życia. Prawo to było w dziedzinie etyki odpowiednikiem apriorycznych praw nauki, ustalonych w Krytyce czystego rozumu. W ostrym przeciwieństwie do relatywistycznych dążeń swej epoki Kant bronił nowym sposobem bezwzględności dobra, tak samo jak bronił powszech-ności poznania.

2. ROZWIĄZANIE ZAGADNIEŃ METAFIZYCZNYCH PRZEZ ROZUM PRAKTYCZNY. Nakaz moralny ma sens jedynie wówczas, jeśli człowiek jest wolny. Jeśli bowiem wola jest całko-wicie wyznaczona przez przyczynowo powiązany przebieg zdarzeń, to próżne są wszelkie nakazy. Wolność stanowi tedy postulat praktycznego rozumu. Nie jest dowiedzione, iż jesteśmy wolni, ale - żyć musimy tak, jak gdyby było dowiedzione. Rozum teoretyczny nie umie rozstrzygnąć, czy w świecie panuje wolność, czy determinacja, i zaplątuje się w antynomię (3. antynomia); rozum praktyczny natomiast rozstrzyga antynomię na ko-rzyść tezy. Ze światem zjawisk związani jesteśmy węzłami przyczynowymi; niemniej w świecie „myślnym" możemy być wolni. Determinacja jest prawem zjawisk, a wolność - rzeczy samych w sobie; to było rozwiązanie antynomii, dokonane przez rozum praktyczny.

Wolność nie jest jedynym postulatem praktycznego rozumu; są jeszcze dwa inne: nieśmiertelność duszy i istnienie Boga. Nieśmiertelność niezbędna jest jako warunek postępu w moralności, Bóg zaś jako gwarancja sprawiedliwości.

I te dwa wielkie zagadnienia metafizyki, których rozum teoretyczny nie mógł rozwią-zać, zostają rozwiązane przez rozum praktyczny. Przewaga rozumu praktycznego w tych ostatecznych kwestiach metafizycznych pochodzi stąd: rozum teoretyczny jest skrępo-wany zjawiskami, na których opiera swe rozumowania i poza które nie może wykroczyć;

rozum praktyczny zaś nie jest przez nie skrępowany i przeto łatwiej dosięga absolutu. To była nowa koncepcja Kanta: że prawdy metafizyczne poznaje nie rozum teoretyczny, lecz praktyczny, wedle postulatów woli i działania. Nie ma przy tym niezgody między obu funkcjami rozumu, boć krytyka poznania nie doprowadza do wniosku, że nie ma wol-ności, nieśmiertelności i Boga, ale jedynie, że ich w świecie zjawisk nie ma. Co prawda, krytyka rozumu teoretycznego zdaje się prowadzić do tego, że wolność, nieśmiertelność, Bóg - to tylko ideały, tymczasem rozum praktyczny przypisuje im realne istnienie; jed-nakże instancje te nie są sobie równe: rozum praktyczny, nie ulegający sugestii zjawisk, ma pierwszeństwo (Primat der praktischen Vernunft).

3. KRYTYKA WŁADZY SĄDZENIA. Kant doszedł z czasem do przekonania, że prawdy powszechne i konieczne znajdują się nie tylko w dziedzinie poznania i działania, ale także i upodobania estetycznego. Przeto obok krytyki poznania i etyki znalazł jeszcze w filo-zofii miejsce na estetykę. (Kant zresztą nie używał wyrazu „estetyka" w tym znaczeniu; nazywał tę dyscyplinę „krytyką władzy sądzenia", bo w XVIII w. „sądzenie", „sąd" ozna-czały specjalnie sąd smaku, ocenę estetyczną).

Kant nie miał doświadczenia w sprawach artystycznych; ale brak ten zastąpił oczyta-niem i systematyczną analizą zjawisk estetycznych. Korzystał z literatury estetycznej, głównie angielskiej, która przodowała w XVIII w., i nawiązując do jej obserwacji i refleksji umiał określić odrębny charakter sądów estetycznych i wydzielić ich zakres tak dokładnie, jak nikt przed nim.

Pierwszą cechą wyodrębniającą upodobania estetyczne jest ich bezinteresowność. Kant rozumiał przez to, że upodobanie estetyczne jest niezależne od realnego istnienia podobającego się przedmiotu, że podoba się samo jego wyobrażenie. Cecha ta stanowi podstawę oddzielenia upodobania estetycznego od innego rodzaju upodobań, a także podstawę oddzielenia postawy estetycznej od postawy moralnej, dla której jest bardzo istotne, aby dobro było realizowane, a nie pozostawało w sferze wyobrażeń.

Drugą znów cechą upodobania estetycznego jest jego bezpojęciowość. Napawamy się bezpośrednim wrażeniem pięknej rzeczy, a nie pojęciem, jakie o niej mamy. Ta cecha stanowi z kolei podstawę oddzielenia postawy estetycznej i poznawczej.

Przedmiotem upodobania estetycznego jest nie cała rzecz, lecz tylko jej forma. W formie tedy jedynie leży piękno rzeczy. Ta cecha upodobania estetycznego daje znów podstawę do oddzielenia go od upodobania zmysłowego.

Kiedyż rzeczy wywołują w nas to tak szczególne upodobanie estetyczne? Wtedy, gdy powodują upodobanie całego naszego umysłu. Nie wywoła upodobania estetycznego ani samo wrażenie, ani samo wyobrażenie, ani sam sąd, ale ich łączne działanie. Dopiero wtedy wykwita w nas to szczególne uczucie zadowolenia, które zowiemy estetycznym. Nie jest ono ani prostym zadowoleniem zmysłów, ani prostym zadowoleniem myśli. Podoba się estetycznie to, co odpowiada całemu naszemu umysłowi, co umie pobudzić działanie wszystkich jego władz; przedmioty estetyczne są to zatem przedmioty zbudo-wane odpowiednio do natury podmiotu. Podobanie się takich przedmiotów jest konieczne, ale jest to konieczność szczególnego rodzaju, bo - subiektywna.

Nie sposób ustanowić reguły, jakie przedmioty będą się podobać. Każdy trzeba spraw-dzić oddzielnie, by wydać sąd. Ale wobec tego, że umysły ludzkie składają się z tych sa-mych władz, należy oczekiwać, że przedmiot, który podobał się jednemu, będzie się po-dobał też innym. Sądy estetyczne cechuje tedy powszechność. Ale jest ona szczególnego rodzaju: jest powszechnością bez reguły. Reguł estetycznych nie ma i, wobec bezpojęciowości sądów estetycznych, być nie może. Wytwarza to swoisty charakter sądów estetycznych: o słuszności swego sądu nikt nikogo przekonać nie może, a jednak sąd jego występuje z pretensją, aby był przez innych uznawany, w przeciwieństwie do upodobania czysto zmysłowego, które każdy traktuje jako uczucie osobiste, nie obowiązujące innych.

Systematyczna analiza, przeprowadzona przez Kanta, wykryła tedy szereg własności sądów o pięknie wyróżniających je od innych sądów i pozwoliła Kantowi uczynić to, co większość jego poprzedników miała za niewykonalne: zdefiniować piękno. Jest ono tym, „co podoba się ani przez wrażenia, ani przez pojęcia, lecz podoba się z subiektywną ko-niecznością, w sposób powszechny, bezpośredni i zupełnie bezinteresowny".

Estetyka Kanta zawiera poza tym wiele jeszcze innych myśli, jak rozróżnienie piękna i wzniosłości, rozróżnienie piękna wolnego i związanego (freie md anhangende Schonheit), jak teoria geniuszu, ale są to przeważnie myśli, które Kant dzieli z innymi myślicielami swej epoki, a przy tym dotyczące spraw bardziej specjalnych. Dla ogólnych zagadnień filozofii istotne w estetyce Kanta było wyodrębnienie i określenie faktów estetycznych; było to jedno z ważnych posunięć Kanta w jego przedsięwzięciu zmierzającym do tego, by rozgraniczyć dziedziny rzeczywistości, by znaleźć władze umysłu zdolne je poznać, a przede wszystkim, by odszukać w ich poznaniu czynniki powszechne i konieczne.

ISTOTĘ KANTYZMU stanowił pogląd, nazywany także „krytycyzmem" lub „transcendentalizmem", wedle którego podmiot jest warunkiem przedmiotu, a pojęcia są wa-runkiem doświadczenia. Konsekwencjami tego poglądu były:

a) subiektywizm (ale nadempirycznego podmiotu, bo warunkiem poznania przedmiotu jest natura podmiotu w ogóle, nie zaś taki czy inny ustrój poznającego umysłu), głoszący specjalnie subiektywność przestrzeni i czasu, substancji i przyczynowości;

b) agnostycyzm wobec rzeczy samych w sobie;

c) aprioryzm wobec zjawisk.

Wynikała tedy z kantyzmu niemożliwość metafizyki (o rzeczach w sobie) i możli-wość nauki powszechnej i koniecznej (o zjawiskach).

Charakterystyczną cechą kantyzmu był również nacisk na czynniki formalne, forma-lizm, objawiający się nie tylko w teorii poznania, ale także w etyce i estyce.

Poza tym w kantyzmie znajduje się szereg myśli luźniej związanych z jego myślą za-sadniczą i mogących być uznanymi za słuszne niezależnie od słuszności całego systemu. Do nich należy sama metoda transcendentalna; następnie nauka o „dwóch pniach po-znania", stanowiąca syntezę racjonalizmu i empiryzmu; dalej, cała fenomenologia pozna-nia, np. oddzielenie wyobrażeń i pojęć, sądów i idei; wreszcie podstawowe koncepcje etyki i estetyki, ustalające pojęcie moralności i pojęcie piękna.

ZWOLENNICY. Filozofia Kanta nie oddziałała od razu; Krytyka czystego rozumu, zawierająca myśli nowe a trudne, na ogół nie została zrozumiana, nawet przez ówczes-nych zawodowych przedstawicieli filozofii; dopiero Prolegomena uprzystępniły nowe stanowisko. Do rozpowszechnienia kantyzmu przyczyniły się popularnie napisane Listy o filozofii Kaniowskiej (Briefe iiber die kantische Philosophie), ogłoszone w latach 1786 i 1787 przez kantystę K. L. Reinholda (1755-1823). Od 1797 r., gdy Reinhold objął katedrę w Uniwersytecie Jenajskim, Jena stała się stolicą kantystów. Po ukazaniu się

wszystkich trzech „krytyk" nastąpił już szybki rozrost kantyzmu. Powszechne stało się w Niemczech przekonanie, że jest on doniosłym dla filozofii zwrotem i że każdy musi się wypowiedzieć za nim czy przeciw niemu. Zwolenników znalazł we wszystkich akademic-kich ośrodkach Niemiec: w Królewcu, w Berlinie, Halle, Marburgu, Lipsku, Getyndze, Wiedniu. Myśl Kanta opanowała nie tylko zawodową filozofię, ale również oddziałała na nauki specjalne: matematykę, przyrodoznawstwo, a zwłaszcza na teologię. Pociągnęła literatów, przede wszystkim wielkich poetów niemieckich: częściowym jej zwolennikiem był Goethe, a całkowitym i zapalonym - Schiller.W 1793 i. mogła się już ukazać dwutomowa historia kantyzmu. A choć filozofia Kanta nie uzyskała nigdzie takiego znaczenia jak w Niemczech, wszelako jeszcze przed końcem stulecia ukazały się o niej dzieła w Anglii, Holandii (tam od 1798 r. wychodziło nawet specjalne pismo dla propagandy kantyzmu), we Francji i Szwecji.

Najwierniejsi uczniowie Kanta nie zaznaczyli się wybitniej w dziejach filozofii: wierność bowiem okupywali niesamodzielnością. Nazwiska ich poszły w niepamięć. Względnie najwybitniejszy z nich był J. S. Beck (1761 - 1842), długoletni profesor w Rostocku. Samodzielniejsi zwolennicy usiłowali jeszcze za życia Kanta rozwinąć dalej lub skorygo-wać jego naukę. A czynili to w dwóch biegunowo różnych kierunkach: jedna grupa wy-rzucała Kantowi, że nie dość daleko poszedł w ostrożności krytycznej, druga, że zbyt daleko; pierwsza chciała z krytycznej filozofii usunąć resztę metafizyki, druga - wyciągnąć z niej metafizyczne konsekwencje.

1. Do grupy pierwszej skłaniał się Beck, ale przede wszystkim reprezentował ją Salo-mon Maimon (1754-1800), Żyd pochodzący z Polski, w Niemczech zamieszkały. (Jego Versuch uber die Transcendentalphilosophie, 1790, zawierał krytykę doktryny Kanta, a Versuch einer neuen Logik, 1794 - systematyczny wykład własnych poglądów). Głów-ną trudność kantyzmu widział - podobnie jak inni myśliciele tej grupy - w pojęciu rzeczy samej w sobie, którą miał za fikcję. Rozwijał przeto krytycyzm w duchu idealizmu. A ponadto rozwijał go w kierunku sceptycyzmu: nie uznawał wiedzy pewnej poza logiką i matematyką i, wracając do stanowiska Hume'a, nawet prawa przyczynowości nie uważał za konieczne.

2. Do drugiej grupy zbliżał się Reinhold, który za brak filozofii Kanta poczytywał, że nie stanowi dość zwartego systemu, i chciał ulepszyć ją, wyprowadzając jej twierdze-nia z jedynej zasady. Kant nie uznał tego ulepszenia, nazywał je „hiperkrytycyzmem". Ale w tym kierunku poszedł Fichte, za nim Schelling i Hegel, najwpływowsi i najsamodzielniejsi filozofowie ówczesnych Niemiec. Jak tamta grupa kładła nacisk na sceptyczne pier-wiastki u Kanta, tak ta znów na spekulatywne. Kant lubił konstrukcje pojęciowe (ich płodem była np. tablica kategorii); konstrukcje te stały się metodą Fichtego i Hegla. W poglądzie Kanta, że rozum dyktuje prawa światu, a także w jego nauce o prymacie rozumu praktycznego, następcy znaleźli podstawę nowej, idealistycznej metafizyki. Ta metafizyka wyparła niebawem filozofię krytyczną, z której wzięła była początek. - Filo-zofowie obu tych grup łączyli uznanie dla Kanta z krytyką i mogą być zaliczeni zarówno do jego zwolenników, jak i do przeciwników.

PRZECIWNICY. Filozofia Kanta zyskała rozgłos, ale z początku był to przeważnie rozgłos bez uznania. Kant wystąpił z nową myślą, do żadnego obozu filozoficznego się nie przyłączył; toteż wszystkie obozy obruszył przeciw sobie. Opisał to Reinhold: „W Krytyce czystego rozumu dogmatycy widzą usiłowania sceptyka, który pragnie pewność wszelkiej wiedzy obalić, sceptycy zaś - uroszczenia człowieka, który na gruzach dotych-czasowych systemów nowy chce wznieść dogmatyzm; supranaturaliści - sztuczkę, przez którą religię chce się pozbawić podstaw historycznych i ugruntować naturalizm, natura-liści - nową podporę chylącej się do upadku filozofii opieranej na wierze; materialiści - idealistyczne zaprzeczenie rzeczywistości materii; eklektycy - powstanie nowej sekty, której pewność siebie i nietolerancja nie miały dotąd przykładu i która niedawno wyzwo-lonej filozofii niemieckiej zagraża nowym jarzmem; wreszcie przedstawiciele filozofii po-pularnej - już to śmieszne przedsięwzięcie obliczone na to, by w naszym oświeconym i pełnym smaku stuleciu przez scholastyczne subtelności i terminologię wyrugować z filo-zofii zdrowy rozsądek, już to prawdziwy kamień obrazy, który zawala drogę filozofii popularnej, utorowaną tak niedawno przez mnóstwo łatwo dostępnych pism".

Pierwsza recenzja Krytyki czystego rozumu (pióra Garvego) zwalczała ją za rzekomy subiektywny idealizm. Potem krytyki i polemiki posypały się jedna za drugą. Opozycja wychodziła z trzech stron: ze stanowisk konserwatywnych, z własnej szkoły Kanta i z no-wych stanowisk filozoficznych, które ujawniły się mniej więcej jednocześnie z krytycyzmem.

1. OPOZYCJA KONSERWATYSTÓW. Zwalczano filozofię Kanta ze stanowiska Leibniza, Wolffa oraz popularnej filozofii Oświecenia. Ten sprzeciw nie odegrał roli, gdyż stano-wiska, z których był prowadzony, były już przestarzałe, nie należały do żywego roz-woju myśli.

2. OPOZYCJA WŁASNEJ SZKOŁY szła, jak było powiedziane wyżej, w dwóch kierunkach: empiryzmu i metafizyki spekulacyjnej. Temu ostatniemu kierunkowi sądzone było od początku XIX w. wziąć górę nad Kaniowskim krytycyzmem.

3. OPOZYCJA NOWYCH STANOWISK. Dwa stanowiska (względnie tylko nowe, bo wy-znawane już dawniej na Zachodzie) znalazły teraz zwolenników w Niemczech. Oba wy-stępowały przeciw filozofii racjonalnej, do której należała doktryna Kanta; jedno z nich prowadziło do sceptycyzmu, drugie znajdowało pozytywne rozwiązanie w czynnikach irracjonalnych, w uczuciu i wierze.

A) Sceptycyzm był związany z wzmocnieniem wpływów Hume'a. Ze sceptycyzmem sympatyzowała spora garść ówczesnych myślicieli - m. in. Maimon - ale w stanowczy sposób głosił go tylko jeden: Gottlieb Ernest Schulze (1761 - 1863), profesor w Helm-stedt i Getyndze, zwany „Ainezydemem-Schulze" stąd, że swemu pierwszemu, anoni-mowo wydanemu dziełu dał za tytuł imię starożytnego sceptyka (Aenesidemus, 1792). Pisma jego były nastrojone polemicznie: skierowane były bezpośrednio przeciw Reinholdowi, ale trafiały w samego Kanta. Uważał przedsięwzięcie krytycyzmu na niewykonalne, gdyż niepodobna, aby umysł sam siebie poddawał analizie i ocenie. Atakował Kanta szczególniej za niekonsekwencje w teorii przyczynowości: za to, że wbrew własnej teorii stosował zasadę przyczynowości poza granicami doświadczenia, gdy „rzeczy same w sobie" podawał jako przyczyny pobudzające nasze zmysły.


<== previous lecture | next lecture ==>
Ãîñóäàðñòâåííîå îáðàçîâàòåëüíîå ó÷ðåæäåíèå âûñøåãî 25 page | Ãîñóäàðñòâåííîå îáðàçîâàòåëüíîå ó÷ðåæäåíèå âûñøåãî 27 page
lektsiopedia.org - 2013 ãîä. | Page generation: 0.366 s.