|
Monarsze sekrety 11 pageDate: 2015-10-07; view: 483. Nauki tajemne rozwijały się przede wszystkim w Akademii Krakowskiej, która na przełomie średniowiecza i renesansu stała się czołową w tym zakresie uczelnią w Europie. Tutaj istniała słynna katedra astrologii, tutaj nauczano chemii, tutaj także powstała tajna szkoła kabały. Wykładowcy Akademii zajmowali się również przepowiadaniem przyszłości. Jan z Głogowa przepowiedział podobno wystąpienie Lutra, a Kasper Goski - klęskę floty tureckiej pod Lepanto. Senat wenecki wystawił Goskiemu posąg z miedzi i wypłacał mu dożywocie w wysokości 300 dukatów rocznie. Sława uczelni krakowskiej była tak wielka, iż gościł w niej słynny lekarz i alchemik Teofrast Paracelsus, a nauki tajemne pobierał w Krakowie największy mag XVI wieku Johann Faust. Nic dziwnego, iż zabobonni królowie jagiellońscy zatrudniali na swych dworach astrologów, alchemików, katoptromantów. Władysław Jagiełło hołdował jeszcze zabobonom pogańskim. Wystrzegał się wstawania z łóżka lewą nogą, przy goleniu wtykał sobie włosy między palce i polewał je wodą, wychodząc z domu trzykrotnie obracał się przez lewe ramię i rzucał za siebie przełamaną słomkę. Korzystał już jednak z usług astrologa, ponieważ na jego dworze przebywał magister Henryk z Czech, który zajmował się wróżeniem z gwiazd. Astrologiem Kazimierza Jagiellończyka był Piotr Gaszowiec, Aleksandra - Wojciech z Brudzewa, Zygmunta Starego - Mikołaj z Tuliszkowa, Zygmunta Augusta - Piotr Proboszczowic. Aleksander korzystał ponadto z usług czarownika Balińskiego, który na kiłę zalecał mu łaźnię, picie wina i jedzenie gruszek. Władysław Warneńczyk zajmował się prawdopodobnie krystalomancją, ponieważ w należącym do niego modlitewniku znajdowały się opisy wywoływania duchów zmarłych za pomocą kryształu. Nauki tajemne rozwinęły się najbardziej za ostatnich Jagiellonów oraz za panowania Batorego i Zygmunta III Wazy. Być może, iż stało się to pod wpływem królowej Bony, która po przyjeździe do Polski zaszczepiła tutaj włoską tradycję renesansową. Zygmunt Stary interesował się przede wszystkim alchemią i wiódł uczone dysputy z Teofrastem Paracelsusem. Na zamku wawelskim kazał on nawet wybudować specjalny piec alchemiczny, służący do transformacji metali, przy którym osobiście przeprowadzał doświadczenia. Bez reszty wierzył także astrologom, którzy trafnie przepowiedzieli mu zwycięstwo w wojnie moskiewskiej oraz wiedeńskie spotkanie z cesarzem Maksymilianem. Dla swego sy-na sprowadzić kazał z Włoch specjalny horoskop astrologiczny. Według niego następca miał mieć znakomitą przyszłość, przewyższać wszystkich zdrowiem, żyć wyjątkowo długo i doczekać się potomka. Historia wykazała, iż był to horoskop całkowicie chybiony. Zygmunt August był bodaj największym mecenasem nauk tajemnych. Utrzymywał on na swym dworze różnego rodzaju magów i czarnoksiężników, takich jak Marcin Fox, Stanisław De-woyna, Baltazar Smosarski, Szymon z Gincburga i wielu innych. Zadomowiony u niego był także czarnoksiężnik niemiecki Lorenz Dhur, w Polsce zwany Twardowskim. Jedną z komnat wawelskiego zamku król kazał pomalować w symbole kabalistyczne, a jak wynika z rachunków królewskich, na jego użytek zakupiono tablice astrologiczne. To za namową astrologów przesunął on koronację swojej żony Katarzyny z 2 na 31 lipca, ponieważ na początku miesiąca zaistniały niekorzystne koniunkcje planetarne. Proboszczowic i Fox przepowiadając królowi przyszłość podali dwie różne daty. Według Proboszczowica król miał umrzeć w 72, a według Foxa w 52 roku. W 1552 roku istotnie cudem uniknął śmierci, kiedy wystrzelona na wiwat kula armatnia minęła go o włos, zabijając stojącego obok księcia Wiśniowieckiego. Za- stanawiająca rozbieżność prognostyków astrologicznych ujawniła się dopiero po śmierci Zygmunta Augusta, który zmarł w 1572 roku, przeżywszy lat pięćdziesiąt dwa. Można zatem przyjąć, iż obaj astrologowie wyszli w tym wypadku obronną ręką. Pomylił się natomiast Wilhelm Micocacus, który obiecywał królowi, że dożyje 1573 roku i że doczeka się upragnionego potomka. Monarcha interesował się także nauką Paracelsusa i utrzymywał kontakty ze znanym niemieckim paracelsystą Leonardem Thurneysserem. Wiara w siły nadprzyrodzone była u ostatniego z Jagiellonów do tego stopnia silna, iż podczas choroby Barbary Radziwiłłówny słał gońca do jej brata na Litwę, domagając się, aby przysłał on do Krakowa babę biegłą w czarach i zamawianiu choroby. Radziwiłł spełniając królewskie polecenie wysłał od razu dwie Rusinki, jedną Żydówkę i jedną Litwinkę. Pomimo chwilowej poprawy, którą przypisano magii, królowa jednak umarła. Nie podważyło to wiary króla w siły nadprzyrodzone, ponieważ kiedy sam legł złożony chorobą, leczyły go dwie czarownice: Korycka i Budzikowa. Kuracja polegała przede wszystkim na pojeniu Augusta wodą ze stągwi, w której wcześniej obmywał on swoje ciało. Towarzyszyły temu oczywiście odpowiednie zaklęcia magiczne. Najsłynniejszym eksperymentem magicznym na dworze Zygmunta Augusta było wszakże wywołanie przez Twardowskiego ducha Barbary Radziwiłłówny. Twardowski miał do tego celu posłużyć się lustrem, ale eksperyment ten wykorzystał do własnych celów królewski pokojowiec Mikołaj Mniszech, ukazując królowi Barbarę Giżankę, która była łudząco podobna do zmarłej królowej. Giżankę wprowadził później na dwór królewski, zdobywszy za jej pośrednictwem znaczny wpływ na monarchę. Po śmierci króla, kiedy wdrożono dochodzenie, Mniszech pozbył się niewygodnego świadka i kazał zamordować Twardowskiego. Wyrok wykonano w karczmie znajdującej się w miejscowości Rzym koło Węgrowa. Po śmierci ostatniego Jagiellona protektorem nauk tajemnych został wojewoda sieradzki Olbracht Łaski, żonaty z przyrodnią siostrą królewską Beatą. Łaskiemu krystalomanta angielski John Dee przepowiedział, iż zasiądzie on na tronie polskim. Przepowiednia ta nie sprawdziła się jednak, ponieważ na tronie tym zasiadł Stefan Batory. Łaski próbował wprawdzie podporządkować sobie króla i namówił go na seans spirytystyczny z udziałem Johna Dee, ale król przejrzał jego zamiary i odprawił czarnoksiężnika ze swego dworu, mimo iż zapewniał on, że posiada kamień filozoficzny. Astrologiem nadwornym Batorego był Wawrzyniec Gradowski, postać bardzo nieciekawa, ponieważ działając za namową biskupa poznańskiego Łukasza usiłował podsunąć królowi arszenik. Osadzony został za to w rawskim więzieniu. Monarcha interesował się także alchemią i zatrudniał na swym dworze dwóch alchemików: Ruperta Finka, który był jednocześnie królewskim lekarzem, i Hannibala Rosseli, który pełnił także funkcję królewskiego spowiednika. Ostatnim wielkim protektorem alchemików był Zygmunt III Waza. To on otaczał swoją opieką Michała Sędziwoja, uważanego za największego alchemika polskiego na przestrzeni dziejów. Król prowadził zresztą osobiście doświadczenia nad transmutacją metali i pewnego dnia wywołał nawet groźny pożar, który omal nie strawił Wawelu. Zygmunt zajmował się także magią, o czym może świadczyć podręcznik magiczny Karola Widmanna, fizyka miasta Augsburga, dedykowany polskiemu monarsze. W początkach wieku XVII kończy się w zasadzie historia królewskich czarów. Kontrreformacja zdławiła nauki tajemne. Zaczęły płonąć stosy inkwizycyjne, na których nie palono wszakże ani biskupów, ani monarchów. Były one przeznaczone wyłącznie dla czarowników minorum gentium. Podzwonne Piastom Piastowie, w przeciwieństwie do Jagiellonów, wyróżniali się olbrzymią rozrodczością i żywotnością. Dynastia ta przetrwała aż dwadzieścia pięć pokoleń, co w porównaniu z czterema pokoleniami Jagiellonów jest wielkością doprawdy imponującą. Schodziła ona z areny historii u schyłku XVII wieku, kiedy to na tronie polskim zasiadał już Jan III Sobieski. Pomimo piastowskiej żywotności niektóre linie dynastyczne tego rodu wymierać poczęły jeszcze w okresie rozbicia dzielnicowego. W wieku XIII wymarły na przykład linie wrocławska i wielkopolska. Linie głogowsko-żagańska, oleśnicka, mazowiecka, oświęcimska i opolska przetrwały do Jagiellonów, linia cieszyńska do Wazów, a brzesko-legnicka zeszła bezpotomnie w okresie monarchii elekcyjnej. Od korony polskiej Piastowie odsunięci zostali już znacznie wcześniej, na skutek niefortunnych poczynań elekcyjnych Kazimierza Wielkiego. Ostatnią Piastówną na tronie polskim była wnuczka Kazimierza, Anna cylejska, druga żona Władysława Jagiełły. Powiła ona córkę Jadwigę, którą zamierzano wydać za Fryderyka brandenburskiego, ale śmierć dosięgła jej jeszcze przed zawarciem małżeństwa. Alianse piastowsko-litewskie miały oczywiście znacznie starszy rodowód. Już w wieku XIII książę płocki Bolesław poślubił Gaudemundę, córkę Trojdena, a w wieku XIV kojarzono się z córkami wielkiego księcia Giedymina (Kazimierz Wielki, Wacław płocki, Jerzy halicki) oraz jego synów: Kiejstuta (Janusz I mazowiecki, Henryk płocki) i Olgierda (Kaźko słupski). Początkowo mariaże polsko-litewskie przynosiły przede wszystkim splendor pogańskim Litwinom, którzy wkraczali za ich pośrednictwem w obręb krajów cywilizowanych, ale od końca XIV wieku sytuacja uległa diametralnej zmianie. To odsunięci od sukcesji Piastowie nobilitować się poczęli poprzez związki z królewską dynastią Jagiellonów. Stąd też wzięły się małżeństwa Siemowita IV i Jana II oświęcimskiego z siostrami Jagiełły, Bolesława V opolskiego z jego pasierbicą, Jadwigi opolskiej z królewskim bratem Wiguntem czy też Anny mazowieckiej z bratankiem Jagiełły Michałem. Związki piastowsko-jagiellońskie były wszakże korzystne dla obu dynastii. Piastów przybliżały w jakimś stopniu do królewskiego tronu, Jagiellonów zaś utwierdzały w chrześcijańskiej tradycji. Kontakty Piastów z Jagiellonami niezależnie zatem od koligacji rodzinnych bywały nader ścisłe. Utrzymywali je Siemowit IV, Janusz I, Bolesław IV, Konrad II oleśnicki, Bolesław cieszyński, Fryderyk II, Henryk XI i wielu innych. Związki te stały się szczególnie silne za panowania Kazimierza Jagiellończyka i jego synów, kiedy to Piastowie pogodzili się już z utratą prymatu w królestwie polskim, a u Jagiellonów szukali oparcia przed dominacją Habsburgów. W połowie wieku XV wydawało się wprawdzie, iż oparcie to może im także zapewnić król czeski Jerzy z Podiebradu, stąd też z jego rodziną skoligacili się Fryderyk I legnicki, Bolesław II cieszyński, Jan II żagański i Kazimierz II cieszyński. Krótkie panowanie Jerzego możliwość tę znacznie oddaliło i jedynym oparciem pozostał dwór jagielloński. Fryderyk II legnicki poślubił zatem córkę Kazimierza Jagiellończyka Elżbietę, a po jej rychłej śmierci jego wnuczkę Zofię brandenburską. Jego brat Jerzy I ożenił się z drugą wnuczką króla Polski Anną, córką Bogusława X szczecińskiego. Małżeństwo Fryderyka z Zofią, które miało związać Piastów legnickich z Jagiellonami, spełniło jednak rolę zgoła odwrotną. Wnuczka Jagiellończyka była córką Fryderyka Hohenzollerna i to Hohenzollernowie, a nie Jagiellonowie zdominowali Piastów śląskich w drodze krzyżowych koligacji. Wacław II cieszyński, Henryk XI, Jerzy II brzeski, Jan Chrystian - żenili się z księżniczkami brandenburskimi, a elektor brandenburski Jan Jerzy pojął za żonę córkę Fryderyka II legnickiego. Odsunięty od tronu ród książąt piastowskich zatracał zresztą swoją królewską wielkość i swoje polityczne wyczucie. Coraz częściej pojawiać się w nim poczęli awanturnicy, utracjusze, a nawet zdrajcy. Już w XIV wieku Władysław Opolczyk snuł z Krzyżakami plany rozbioru Polski, a po stronie zakonu opowiedzieli się między innymi Jan Kropidło, Konrad VI oleśnicki, Władysław Biały, Henryk ziębicki, Konrad Biały oleśnicki, Kazimierz oświęcimski, Rudolf żagański. Książęta opolscy Bolko IV, Bolko V i Bernard oraz książę legnicki Henryk XI trudnili się rozbojem na drogach, a Fryderyk III legnicki był utracjuszem i wichrzycielem, który stał się później więźniem własnego syna. Były oczywiście wśród Piastów także i jednostki wybitne: Ludwik I zwany Sprawiedliwym - mecenas sztuki i nauki, Jan opolski zwany Dobrym - znakomity gospodarz i prawodawca, Kazimierz II cieszyński - dyplomata i polityk, Jan II brzeski - reformator i budowniczy. Barwną postacią wieku XVI był książę legnicki Henryk XI, awanturnik, wichrzyciel i utracjusz, związany jednak mocno z dworem jagiellońskim. Był synem księcia Fryderyka III i Katarzyny meklemburskiej. Po swoim ojcu odziedziczył lekkomyślność i rozrzutność, ale trzeba przyznać, iż trwonił majątek z prawdziwie renesansowym wdziękiem. Kiedy obejmował rządy w księstwie legnickim, zadłużone ono było przez jego ojca na 80 tysięcy talarów. Henryk nie przejmował się bynajmniej długami. Żył na szerokiej stopie, jak na potomka Piastów przystało. Jego wesele z Zofią z Hohenzollernów, ślub siostry Katarzyny z Fryderykiem cieszyńskim oraz wystawne przyjęcie wydane na cześć cesarza Maksymiliana już po kilku latach podniosły wierzytelności księcia do 111 tysięcy talarów, podczas gdy całe księstwo przynosiło rocznie zaledwie 12 tysięcy talarów dochodu. Henryk utrzymywał olbrzymi dwór, wyprawiał przyjęcia i turnieje, a jego żona miała do swej dyspozycji aż siedemnaście pokojówek. Po dziesięciu latach dług książęcy sięgał już 200 tysięcy talarów. Książę wpadł wtedy na pomysł, aby okoliczna szlachta wykupiła jego zadłużenie pod zastaw rodzinnych precjozów. Spotkawszy się z odmową wpadł w gniew i uwięził posłów szlacheckich. Wypuścił ich po uiszczeniu 66 tysięcy talarów. Kwoty tej nie przeznaczył oczywiście na spłatę długu, lecz sfinansował swoją podróż po Europie. Podróżował w sumie trzy lata, zaangażował się nawet w wojnę religijną we Francji po stronie Kondeusza, czym ściągnął na siebie gniew katolickiego cesarza. Po powrocie do Legnicy dowiedział się, że cesarz wydziedziczył go z jego księstwa, które oddał młodszemu bratu niesfornego władcy, Fryderykowi IV. Henryk zamieszkał w Chojnowie, a że nie miał pieniędzy, opanował zamek w Grodźcu, w którym znajdowały się wielkie zapasy zboża. Zboże to natychmiast sprzedał. Kazał także rąbać książęce lasy i spieniężać drewno. Napadał również na kupców, rabując na drogach ich dobytek. Znudzony jednak raubritterskim stylem życia, wyruszył w kolejną podróż europejską. Żona, wykorzystując tę nieobecność, wyjednała u cesarza restytucję jego praw w Legnicy. Fryderyka IV przeniesiono do Chojnowa. W księciu zupełnie niespodziewanie odezwały się jednak ambicje polityczne. W 1569 roku wybrał się na sejm do Lublina, na którym obdarował Zygmunta Augusta wspaniałymi lwami afrykańskimi. Po śmierci ostatniego Jagiellona postanowił wysunąć swoją kandydaturę do tronu polskiego, ale uzyskał zaledwie trzy głosy elekcyjne. O rękę jego córki Anny Marii starał się kanclerz Jan Zamoyski, ale z niewiadomych przyczyn małżeństwo to nie doszło do skutku. Kontakty, które książę Henryk utrzymywał z Polakami, nie podobały się oczywiście cesarzowi, tym bardziej iż zwlekał on ze złożeniem hołdu. Kiedy zatem bawił w Pradze, z cesarskiego rozkazu został aresztowany i przewieziony do Wrocławia. Jako oficjalną przyczynę aresztowania podano zadłużenie księcia, które wzrosło już do 700 tysięcy talarów. Henryka więziono na zamku wrocławskim. Udało mu się jednak zmylić straże i uciec. Boso i w samej tylko koszuli dostał się do Gostynia, gdzie skontaktował się z marszałkiem Opalińskim. Na rozkaz marszałka umieszczono go w zamku nakielskim. Niespokojny duch renesansowego Piasta nie pozwalał mu jednak zbyt długo usiedzieć w jednym miejscu. Słał rozpaczliwe listy do Stefana Batorego i Anny Jagiellonki, aż w końcu królowa zaprosiła go do Warszawy. Przyjmowany był bardzo wystawnie, jak na potomka królów polskich przystało. Po śmierci Batorego Henryk poparł stronnictwo Jagiellonki i zaangażował się w wybór Zygmunta Wazy na króla polskiego. Posłował nawet w tej sprawie do Szwecji. Zyskał tam sympatię króla elekta i począł liczyć na zwrot księstwa legnickiego, które zamierzał przyłączyć do Polski. W międzyczasie owdowiał i oświadczył się o rękę królowej angielskiej Elżbiety. Otrzymał od niej uprzejmie wymijającą odmowę. Habsburgowie, zaniepokojeni propolską polityką księcia, postanowili w końcu położyć jej definitywny kres. Załatwiono to w stary, wypróbowany sposób - podano mu truciznę. Henryk umarł mając niespełna pięćdziesiąt lat i nie pozostawiając po sobie męskiego potomka. Jego dwaj synowie zmarli bezpośrednio po urodzeniu. W wieku XVII, kiedy na Fryderyku Wilhelmie wymarła linia Piastów cieszyńskich, los dynastii piastowskiej zależał już wyłącznie od kuzynów Henryka XI - Jana Chrystiana brzeskiego i Jerzego Rudolfa legnickiego. Jerzy Rudolf, pomimo dwukrotnego małżeństwa, zmarł wszakże bezpotomnie. Janowi Chrystianowi jego żona Dorota Sybilla, córka elektora brandenburskiego Jana Jerzego, urodziła za to aż trzynaścioro dzieci. Wiele z nich umarło w dzieciństwie, ale trzech synów: Jerzy III, Ludwik IV i Chrystian przeżyło ojca i zapewniło sukcesję. Jan Chrystian zawarł zresztą drugie małżeństwo - morganatyczne - z Anną Sitzsch, córką marszałka dworu biskupiego, i w małżeństwie tym urodziło się dalszych siedmioro dzieci. Dwóch synów przeżyło ojca, ale nie posiadali oni praw sukcesyjnych. Los począł prześladować jednak Piastów legnicko-brzeskich. Syn Ludwika IV Chrystian Albert zmarł w dzieciństwie, a sam Ludwik uległ śmiertelnemu wypadkowi na turnieju w Meklemburgii. W rok później zmarł także Jerzy III, załamany śmiercią swojej żony i brata. Sukcesja piastowska przeszła zatem w całości na najmłodszego, Chrystiana, który po abdykacji Jana Kazimierza zgłosił nawet swoją kandydaturę do tronu polskiego, ale ze względu na swoje kalwińskie wyznanie nie miał oczywiście żadnych szans elekcyjnych. Chrystian był człowiekiem wykształconym. Studiował na uniwersytecie we Frankfurcie i znał doskonale historię swego rodu. Chociaż protestant, lgnął wyraźnie do Polski i Polaków, znał dobrze polski język i przyjaźnił się z wieloma polskimi magnatami. Pragnąc zamanifestować swoje uczucia, zamierzał ochrzcić syna imieniem Piast, na co nie zgodziła się jednak księżna Ludwika i protestanckie duchowieństwo. Syn otrzymał imiona Jerzy Wilhelm. Młody książę rokował najlepsze nadzieje. Studiował na uniwersytecie, był obdarzony znakomitą pamięcią, posługiwał się biegle językiem polskim, niemieckim, włoskim, hiszpańskim, francuskim i łaciną, doskonale jeździł konno, tańczył i posiadł sztukę retoryki. Nade wszystko był jednak zapalonym myśliwym i już jako dwunastoletni chłopiec założył towarzystwo łowieckie zwane Złotym Jeleniem. Jerzy Wilhelm, spadkobierca całej piastowskiej tradycji, był dumą i nadzieją księcia Chrystiana. Ojca gnębiły zresztą coraz częstsze choroby, popadał w psychiczne depresje i nie wróżono mu długiego życia. Istotnie, zmarł w wieku pięćdziesięciu czterech lat na puchlinę wodną. Po kilkuletnim okresie regencji księżnej-wdowy piętnastoletni Jerzy Wilhelm objął w końcu samodzielne rządy w królestwie. Złożył hołd cesarzowi Leopoldowi I, którego ujął swoją elokwencją i do-brymi manierami. Nieszczęście nadeszło w listopadzie 1675 roku. W dniu świętego Huberta, patrona myśliwych, książę wybrał się na polowanie, podczas którego zaziębił się i nabawił wysokiej gorączki. Zatrzymano się na kilka dni w chłopskiej chacie we wsi Kościerzyce. Nikt nie wiedział, iż w chacie tej były dzieci chore na ospę. Kiedy to spostrzeżono, było już za późno, gdyż na skórze księcia pojawiły się plamy ospowe. Przewieziony do Brzegu, zmarł 21 listopada 1675 roku jako ostatni książę piastowski. Jego siostra Karolina przeżyła go o lat trzydzieści. Uciekła z domu i wzięła tajny ślub z pułkownikiem Fryderykiem holsztyńskim. Małżeństwo to nie było jednak udane i po kilku latach zakończyło się separacją. Karolina żyła potem przez ćwierć wieku we Wrocławiu, zajmując się działalnością charytatywną. Zmarła w 1707 roku, kiedy w Polsce panował już August Mocny. O sukcesję po swoim przyrodnim bracie upominał się jeszcze August, baron legnicki, zrodzony w małżeństwie morganatycznym. Był on wszakże prawnie odsunięty od dziedziczenia, a ponadto nie zabezpieczał ciągłości dynastycznej. Jego syn Chrystian August zmarł jeszcze przed śmiercią Jerzego Wilhelma, a sam August przeżył swojego brata zaledwie o kilka lat. Narzeczony królewny Anny Elekcja, która nastąpiła po śmierci Zygmunta Augusta, ściągnęła wielu pretendentów do korony polskiej. Największe szanse dawano Ernestowi, synowi cesarza Maksymiliana, carowi rosyjskiemu Iwanowi Groźnemu, bratu króla Francji Henrykowi d'Anjou i księciu szwedzkiemu Janowi III Wazie. Oprócz nich o tron ubiegali się także władca Siedmiogrodu Stefan Batory, syn carski Teodor, książę legnicki Henryk XI i cesarski poseł w Polsce Wilhelm z Rożemberku. Ci ostatni nie mieli oczywiście żadnych szans i wysuwała ich na ogół drobna szlachta. Warunkiem otrzymania korony było jednak poślubienie Anny Jagiellonki, córki Zygmunta Starego, co już na wstępie eliminowało Iwana Groźnego i Jana III Wazę. Na dobrą sprawę pozostawało zatem dwóch poważnych kandydatów: Ernest i Henryk, przy czym obaj byli młodsi od Anny o lat blisko trzydzieści. Ernest był jednak prawnukiem Władysława Jagiellończyka i zachodziła ewentualność, iż podstarzała królewna może zostać żoną swojego stryjecznego wnuka. Anna zapewne z ulgą przyjęła więc wybór Henryka d'Anjou na króla Polski, chociaż jej przyszły małżonek nie należał wcale do ludzi o kryształowym charakterze. Wychowany na rozpustnym dworze Walezjuszy, przesiąknięty był jego tradycją i nie pasował zupełnie do swej bigoteryjnej narzeczonej. Jego ojciec Henryk II żył oficjalnie ze swoją faworytą Dianą de Poitiers, a ponadto szokował poddanych, kiedy jeździł po mieście karocą poprzedzaną przez siedzące na bykach nagie prostytutki. Matka, Katarzyna Medycejska, zaniedbywana przez swojego męża, z upodobaniem oddawała się miłości sadolesbijskiej i z lubością smagała swoje kochanki pejczem. Nie było dla nikogo tajemnicą, iż w rodzinie Walezjuszy szerzył się syfilis, który wpędził do grobu obu dziadów nowego króla Polski. Henryk d'Anjou nie różnił się niczym od własnych rodziców. Inicjację seksualną przeszedł ze swoją siostrą Małgorzatą, późniejszą kochanką księcia Henryka de Guise. Uczył się także miłości od dworki swojej matki Ludwiki du Rouet, która zaspokajała także jego starszego brata Karola. Kiedy Ludwika zaszła w ciążę, odprawiono ją z dworu, a jej miejsce zajęła Rene de Rieux z Bretanii, do której miłosne wiersze pisał Ronsard. Później kochanką księcia została markiza d'Isle, poślubiona zresztą przez Henryka de Guise, byłego kochanka książęcej siostry Małgorzaty.
|