|
Elmira, TartuffeDate: 2015-10-07; view: 464. Scena 3
Tartuffe napastuje Elmirę, namawia ją do zdrady męża. Obiecuje kobiecie, że nikt się o tym nie dowie. Kobieta szantażuje Świętoszka, że albo on nakłoni Orgona, by Marianna wzięła ślub z Walerym, albo ona doniesie mężowi o tym, że Tartuffe nakłaniał ją do zdrady.
Tartuffe przywitał Elmirę w sposób niemal modlitewny, udzielając pani domu błogosławieństwa. Kobieta ironicznie podziękowała za powitanie. Już siedząc, mężczyzna zapytał o stan zdrowia Elmiry. Gdy odpowiedziała, że czuje się już znacznie lepiej, mężczyzna odparł, że to z pewnością za sprawą jego żarliwych modlitw o jej powrót do zdrowia. Tartuffe powiedział:
„O twe zdrowie czyż można być nadto troskliwym? By je ocalić, moje oddałbym z rozkoszą”.
Kobieta po raz kolejny odpowiedziała w ironiczny sposób:
„Chrześcijańskie uczucia zbyt pana unoszą…”.
Elmira chciała przejść do sedna sprawy i porozmawiać. W tym momencie Damis uchylił drzwi od gabinetu, by móc słyszeć, co dzieje się w pokoju obok. Tartuffe powiedział, że otworzy przed nią swe serce i chwycił dłoń kobiety ściskając palce. Gdy Elmira krzyknęła, że sprawia jej to ból, Świętoszek zapewnił, że to z czystej przyjaźni i chwycił ją lubieżnie za kolano. Kobiecie udało się odsunąć z fotelem, ale Tratuffe przysunął się do niej. Pani domu spróbował zacząć rozmowę i zapytała, czy to prawda, że jej mąż obiecał gościowi rękę Marianny. Świętoszek odparł, że tak, ale bardziej niż z poślubienia córki Orgona cieszył się, że zamieszka w jego domu. Tartuffe powiedział, że jest tylko człowiekiem, dlatego nie może wyrzec się wszystkich ludzkich pragnień. Świętoszek wyznał Elmirze, że widział w niej najwspanialsze dzieło boskie. Na początku zdawało mu się, że kobieta stoi na jego drodze do zbawienia, ale z czasem zrozumiał, że jest ona darem niebios:
„W tobie moja nadzieja, dobro, spokój leży, Od ciebie me zbawienie lub rozpacz zależy”.
Elmira podziękowała za te słowa i zapytała, czy człowiek tak pobożny może sobie pozwolić na uleganie sercu. Taruffe odpowiedział:
„Będąc nabożnym, czyż być człowiekiem przestałem? I czyż w sercu, olśnionym przez boskie uroki, Mogłem z zimną rozwagą ważyć me kroki?”.
Mężczyzna powiedział, że daleko mu do anioła, a winą za to obarczył wdzięki pani Elmiry. Świętoszek bez ogródek wyznał kobiecie swoje uczucia, powiedział jej, że ją pragnie. Tartuffe zapewnił ją, że z ludźmi takimi jak on: „(…) co się muszą kryć z miłością swoją, Kobiety żadnej zgoła zdrady się nie boją”.
Mężczyzna zapewnił, że zadba o to, aby nikt nie dowiedział się o tym, że Elmira będzie zdradzać z nim męża. Elmira oburzona powiedziała, że przekaże te słowa Orgonowi. Tartuffe pośpiesznie przeprosił kobietę i powiedział, że była świadkiem chwili jego słabości. Zapewnił, że nie ma potrzeby informować pana domu o wydarzeniach, jakiem miały przed momentem miejsce. Elmira zgodziła się nie mówić o niczym mężowi pod warunkiem, że Tartuffe wycofa się z pomysłu poślubienia Marianny i poprze jej związek z Walerym.
|